W ciągu dwóch miesięcy sędziowie unijnego Trybunału Sprawiedliwości mogą dać odpowiedź irlandzkiemu sądowi w sprawie Polaka, który chce uniknąć ekstradycji do Polski - ustaliła w Trybunale UE dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska–Borginon. Artur C. ma odpowiedzieć w naszym kraju za przemyt narkotyków. Został aresztowany w Irlandii na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Siedziba Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości /Markus Kirchgessner /PAP/DPA

Sędzia z Irlandii pyta Trybunał, czy po reformie systemu sprawiedliwości nasz kraj może zagwarantować podejrzanemu sprawiedliwy proces i czy sądy w Polsce spełniają warunek niezależności. Do Trybunału Sprawiedliwości UE nie wpłynęło jeszcze pytanie irlandzkiej sędzi - usłyszała w trybunale dziennikarka RMF FM. Irlandzki sąd może wnioskować do ETS o tryb pilny ze względu na to, że unijny obywatel przebywa w areszcie i czeka na decyzję. Średni czas rozpoznawania spraw w pilnym trybie prejudycjalnym (pytanie sądu o wykładnie unijnego prawa) wyniósł 2,7 miesiąca - usłyszała dziennikarka RMF FM w Trybunale UE.   

Odpowiedź Trybunału Sprawiedliwości UE będzie de facto oceną reformy sądownictwa przeprowadzonej przez PiS - twierdzą eksperci, z którymi rozmawiała dziennikarka. Trybunał stanie przed koniecznością oceny, czy z punktu widzenia unijnych standardów i wartości, polski wymiar sprawiedliwości spełnia warunek niezależności. A niezależność to podstawowy warunek działania systemów sądowych w UE.

Jeżeli sędziowie unijnego Trybunału zdecydują, że Irlandia nie powinna wydalać Polaka, bo nie ma on gwarancji sprawiedliwego procesu w Polsce, to wykażą tym samym, że reforma sądownictwa nie spełnia przyjętych w Unii kryteriów niezawisłości. Innymi słowy oznaczałoby to, że wyroki polskich sądów nie mają takiej samej wagi, jak wyroki sądów belgijskich czy francuskich. Takie stwierdzenie miałoby katastrofalne rezultaty, bo podważyłoby wiarygodność polskiego orzecznictwa. Polskie sądownictwo zostałoby wypchnięte z europejskiego systemu - twierdzi europejski prawnik.

Taka decyzja Trybunału dałaby ponadto Komisji Europejskiej argument do działań w ramach procedury art. 7. Natomiast, jeżeli Trybunał stwierdzi, że Irlandia może  wydalić Polaka, bo będzie on miał tam normalny proces i nie zachodzą żadne okoliczności poddające pod wątpliwość niezależność sądów w Polsce, to argumenty zyskuje Warszawa.  Takiej niezależnej oceny reformy sądownictwa przez Trybunał Sprawiedliwości UE domagał się zresztą minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Szef dyplomacji 15 stycznia w Sofii mówił  o "włączeniu Trybunału Sprawiedliwości UE do dyskusji (procesu) nt. art. 7". Jak informowała wówczas dziennikarka RMF FM napisał nawet w tej sprawie raport przed objęciem funkcji.  

W każdym razie kwestia wydalenia Artura C., będzie sprawą bezprecedensową.

(ag)