Decyzja o zaprzestaniu działań ws. Amber Gold zapadła poza ABW - zeznał we wtorek przed komisją śledczą ds. Amber Gold były funkcjonariusz ABW. Dodał, że decyzja o przerwaniu działań ABW była dla funkcjonariuszy "dużym zaskoczeniem".

Od wtorku sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold kontynuuje przesłuchania świadków. Do czwartku przesłuchanych zostanie pięć osób.

Jako pierwszy zeznawał były funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wojskowego w latach 2012-2013. Obecnie pracuje on w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Jego dane identyfikujące stanowią informację niejawną.

Funkcjonariusz mówił, że dowiedział się o sprawie Amber Gold wiosną 2012 r., ale - jak zastrzegł - nie wykonywał wówczas czynności związanych z tą sprawą. Dodał, że pierwsze informacje uzyskał podczas narady służbowej.

Zapytany przez wiceszefa komisji śledczej Jarosława Krajewskiego (PiS), kiedy podjął pierwsze czynności związane ze sprawą, świadek odpowiedział, że było to latem 2012 roku. Jak dodał, polegały one na "zweryfikowaniu informacji, iż prawdopodobnie znaczna grupa osób wycofała swoje wkłady z firmy Amber Gold, grozi firmie upadek, jak i też rozważany jest wariant ewentualnego wyjazdu osób związanych z firmą Amber Gold do jednego z krajów, z którym Polska nie ma umowy dotyczącej ekstradycji".

"Sieć wzajemnych relacji"

Na pytanie przewodniczącej komisji Małgorzaty Wassermann (PiS) o działania, jakie podjął ws. Amber Gold, funkcjonariusz odpowiedział, że skupił się m.in. nad kwestią nadzoru nad wydziałem analizy kryminalnej. Robiliśmy wszelkie ustalenia teleinformatyczne dotyczące osób i podmiotów związanych z Amber Gold. Drugą kwestią była dywersyfikacja informacji o zorganizowanej przestępczości na Wybrzeżu - mówił.

Uzyskaliśmy informacje wskazujące iż na Wybrzeżu istnieje coś takiego jak zorganizowana przestępczość rozumiana jako przestępczość, która zagraża bezpieczeństwu państwa. Stwierdziliśmy na podstawie informacji wieloźródłowych, że istnieje bardzo dziwna sieć powiązań pomiędzy osobami prowadzącymi albo uwikłanymi w działalność przestępczą, świata biznesu, władzy, organów ścigania, służb specjalnych, policji - była to sieć wzajemnych relacji, która wymagała dalszego wyjaśnienia - powiedział świadek.

Wassermann spytała, czy to, że m.in. policja czy UOKIK nie stanęły właścicielowi Amber Gold Marcinowi P. na drodze, wynika z faktu, że był on "ulokowany" w układzie: wymiar sprawiedliwości - politycy - służby. Biorąc pod uwagę fakt, że pan Marcin P., człowiek z bogatą przeszłością kryminalną nagle otwiera tego typu przedsięwzięcie finansowe i sposób w jaki się rozwija, nie jest możliwy bez swoistego parasola ochronnego - stwierdził świadek.

"Decyzja zapadła poza Agencją"

Przewodnicząca komisji zapytała, na jakim szczeblu została podjęta decyzja o przerwaniu działań ws. Amber Gold. Decyzja została podjęta w 2013 r. (...) Poinformowano nas, że ta decyzja zapadła poza Agencją - powiedział były funkcjonariusz ABW. Poinformował, że decyzje w tej sprawie przekazał funkcjonariuszom ówczesny zastępca szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego płk Jacek Gawryszewski.

Zaznaczył, że czynności dotyczące sieci gdańskiej zostały wstrzymane w sierpniu 2013 r. a decyzja o przerwaniu działań ABW była dla funkcjonariuszy "dużym zaskoczeniem". Świadek przyznał jednocześnie, że nie ma wiedzy na temat tego, co dalej stało się ze zgromadzonym materiałem.

Przewodnicząca komisji pytała świadka, czy z zebranych materiałów wynikało, że istniało bezpośrednie powiazanie między właścicielami Amber Gold Marcinem i Katarzyną P. a miejscowymi biznesmenami, wymiarem sprawiedliwości oraz politykami. Mogę stwierdzić jedno - na pewno na Wybrzeżu, w wyniku naszych ustaleń stwierdziliśmy, że istniała sieć wzajemnych powiązań - powiedział świadek i dodał, że takie informacje wymagały dalszych działań służb.

Teczka nadzoru indywidualnego

Wassermann poruszyła sprawę teczki nadzoru indywidualnego. Pytała świadka, czy czytał ten materiał i jak go oceniał. Funkcjonariusz odpowiedział, że brak było w niej czynności operacyjnych dotyczących otoczenia firmy Amber Gold oraz odpowiedzi na pytania: "skąd ma pieniądze, czy była zasilana z zewnątrz, jak to się stało, że w tym czasie w Polsce działało kilkanaście instytucji parabankowych, a ta rozwinęła się bardzo szybko".

Na pytanie szefowej komisji, czy dyrektor delegatury gdańskiej ABW był wzywany, aby wyjaśnić, dlaczego delegatura gdańska w maju 2012 r. podjęła działania, skoro miała materiały dotyczące sprawy od wakacji 2011 r., świadek odpowiedział, że "z rozmów, które prowadził w tym czasie tłumaczeniem delegatury było stwierdzenie, że był okres sporu kompetencyjnego, kto ma się tym zajmować - czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy policja". Jak zaznaczył, "nie komentuje tego".

Wątek linii lotniczych OLT

Przewodnicząca komisji spytała, czy znane jest mu wskazanie, że należące do Amber Gold linie lotnicze OLT powstały po to, aby prowadzić działalność przestępczą, tylko pojawiały się w tej kwestii trzy warianty: wyprowadzenie pieniędzy, doprowadzenie spółki do upadłości lub doprowadzenie do upadłości PLL LOT. Z dotychczas zgromadzonej wiedzy mogę stwierdzić jedno - Amber Gold było klasycznym przedsiębiorstwem przestępczym - powiedział świadek.

Świadek został zapytany także o kontakty Michała Tuska z Marcinem P. Jeśli mnie pani zapyta o udział Michała Tuska, to stwierdzam, że pierwszy nawiązał kontakt z Marcinem P. - zeznał.

Potwierdził też, że istnieje ochrona kontrwywiadowcza dla rodziny najważniejszych osób w państwie. Na pytanie, czy służby "powinny dotrzeć do Michała Tuska i powiedzieć", że dany podmiot to może być działalność przestępcza, odparł, że "tego typu działania w normalnym, cywilizowanym świecie nie są niczym nadzwyczajnym".

Były funkcjonariusz ABW podkreślił, że wszystkie czynności operacyjno-rozpoznawcze były dokumentowane. Z każdej rozmowy, z każdych ustaleń była sporządzana notatka czy w formie pisemnej, czy w formie graficznej - powiedział.

Posiedzenie jawne, później przesłuchanie niejawne

Po zeznaniach jawnych komisja śledcza przystąpiła we wtorek po południu do przesłuchania świadka na posiedzeniu niejawnym.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

(ł)