Reklama

Polska pod wodą - rok po wielkiej powodzi

Polska trzy razy zmagała się z wysoką wodą w roku 2010. Szczególnie dotkliwa okazała się powódź w maju w dorzeczu Wisły.
Polska trzy razy zmagała się z wysoką wodą w roku 2010. Szczególnie dotkliwa okazała się powódź w maju w dorzeczu Wisły.
  • Bruksela wszczyna postępowanie przeciw Polsce, Tusk bagatelizuje sprawę

    Czwartek, 17 czerwca 2010 (16:01)
    Aktualizacja: Czwartek, 17 czerwca 2010 (19:26)

    Donald Tusk nie przejmuje się dochodzeniem wszczętym przez Komisję Europejską przeciwko Polsce. Chodzi o unijną dyrektywę powodziową z 2007 roku, której nasz rząd nie wdrożył, choć miał na to czas do jesieni ubiegłego roku. Według premiera, nawet wdrożenie tej dyrektywy nie uchroniłoby Polski przed tegorocznym kataklizmem.

    Tusk: Będę oczekiwał maksymalnego przyspieszenia

    Odtwarzacz audio wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.
    Premier, który udał się do Brukseli na szczyt unijnych przywódców, bagatelizował sprawę. Mówił, że procedura została wszczęta w styczniu. Tymczasem unijna komisarz ds. pomocy Kristalina Georgieva poinformowała o postępowaniu przeciw Polsce teraz i to w kontekście polskich starań o pomoc z Europejskiego Funduszu Solidarności. Premier obiecał jednak poprawę: Nie sądzę, żeby ta sprawa miała jakiś dalszy zły ciąg. Tym bardziej, że będę oczekiwał od moich urzędników maksymalnego przyspieszenia prac.

    Przyspieszenie jest więcej niż konieczne, bo z informacji naszej korespondentki Katarzyny Szymańskiej-Borginon wynika, że Komisja Europejska szykuje się, by już w najbliższą środę przejść do drugiego etapu postępowania o naruszenie unijnego prawa. Oznacza to, że informacje, które rząd ostatnio jej przesłał, były niezadowalające. Jeśli więc gabinet Tuska nie przyspieszy, będzie nam grozić sprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu i bardzo wysokie kary.

    "To godne pożałowania"

    To godne pożałowania, że kraje, które są zwykle najpoważniej dotykane przez powodzie - w tym Polska, jeszcze nie wdrożyły tych procedur - mówiła w środę Georgieva w europarlamencie podczas debaty na temat powodzi.

    Reklama

    Według korespondentki RMF FM, nie jest prawdopodobne, by Bruksela nas ukarała i nie przekazała pieniędzy na walkę ze skutkami powodzi. Źle to jednak świadczy o polskich władzach. Staramy się bowiem o unijne pieniądze na usuwanie powodziowych szkód, a nie wdrażamy unijnego prawa, które ma powodziom zapobiec.

    Unijna dyrektywa, której polski rząd nie wdrożył, przewiduje: przeprowadzenie do 2011 roku oceny ryzyka powodziowego, czyli przebadanie wszystkich tras rzecznych; do 2013 roku - opracowanie konkretnych map, a do 2015 - przygotowanie konkretnych planów zapobiegania i walki z powodzią.

    Komisarz Georgieva wyraźnie dała do zrozumienia, że ostania powódź powinna być dzwonkiem alarmowym dla rządów.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Polska pod wodą

    RMF FM
  • Wasze komentarze (30)

    • 21.06.2010 (16:44)
      ~Hmmm
      Jakieś bzdury. Jakie to cudowne prawo może zapobiec powodziom?
    • 18.06.2010 (11:01)
      ~opinia
      To godne pożałowania, że kraj, który kiedyś był dumny i wiedział swoje dziś łapie się na prymitywne chwyty podejrzanych typów
    • 18.06.2010 (08:18)
      bzw
      48
      No cóż, skoro wstępująć do Unii podjęliśmy jakieś zobowiązania, to wypadałoby je honorować. A jeśli dyrektywy unijne są (czy też bywają) bzdurne, to może dajmy sobie spokój z unią?
      Karanie za invitro? To mniej więcej tak jak z aborcją, różnice światopoglądowe były i będą. A stawianie takiego projektu to nic innego jak polityka.
    • 18.06.2010 (04:03)
      265
      ToyaNie uważam, że wdrożenie procedur uchroniłoby nas przed powodzią. Ale fakt, że "Tusk nie przejmuje się dochodzeniem.... ", świadczy o braku kompetencji. On bagatelizował sprawę, gdy jeszcze nikt nie przewidywał, że skala zniszczeń będzie tak ogromna. Byłam zwolenniczką PO, teraz nie znajduję ani jednego powodu do wierności. Nie potrafili zadbać o polską rację stanu ws. katastrofy, zbłaźnili się przy tej okazji przed światem i poniżyli przed Rosją, kłamią w żywe oczy wykorzystując niuanse w nazewnictwie procedur, wystawiają kandydata, który nie posiada stosownej wiedzy merytorycznej. A my łaskawie nazywamy je "wpadkami'?!
      Bardzo madrze i krotko ujete. W pelni popieram...
    • 18.06.2010 (02:00)
      ~Patryk
      Może wdrożenie dyrektywy by nie zapobiegło ale na pewno by ograniczyło skutki powodzi. I tak jest dokładnie im wyżej siedzisz w tym cyrku ty więcej z koryta uciułasz, a że my wszyscy te świnie karmimy, no cóż taki pech albo taka karma.