Policjanci strzelali aż dwadzieścia siedem razy zanim udało im się zabić terrorystę, który w czwartek wjechał ciężarówką w tłum ludzi na promenadzie w Nicei. Informacje podają francuskie media powołując się na źródła policyjne. Przypomnijmy, w Nicei zginęły 84 osoby (w tym dwie Polki), a ponad 200 zostało rannych.

Znicze i kwiaty na promenadzie w Nicei /IAN LANGSDON (EPA/PAP) /PAP/EPA

18-tonowa ciężarówka, za kierownicą której siedział tunezyjski terrorysta ominęła radiowóz, który blokował wjazd na największy nadmorski bulwar w Nicei. Pojazd wjechał na chodnik, gdzie znajdował się tłum ludzi oglądających pokaz sztucznych ogni z okazji święta narodowego Francji.

Zamiast hamować terrorysta przyspieszył i jechał zygzakiem, by wjeżdżać w grupy uciekających ludzi, w tym dzieci. Jeden z przechodniów próbował wtargnąć do kabiny ciężarówki, by unieszkodliwić terrorystę, ale mu się to nie udało.

Kiedy Tunezyjczyk zobaczył nadbiegających policjantów, zaczął do nich strzelać. Zastrzelił go funkcjonariusz, który ukrył się ze rosnącą koło chodnika palmą i strzelał aż do momentu, kiedy miał pewność, że sprawca jest zabity.

Trwają przesłuchania

Tunezyjski zamachowiec do Nicei przybył dwa dni przed zamachem. Wcześniejszy przyjazd miał mu ułatwić zaplanowanie szczegółów ataku. Jak informują źródła zbliżone do śledztwa, 31-latek dwukrotnie - 12 i 13 lipca - przejechał ciężarówką po promenadzie.

Francuska policja prowadzi dochodzenie w sprawie czwartkowej tragedii. Przesłuchiwana jest m.in. była żona terrorysty. Kobieta zapewniła policję, że nie wiedziała, że 31-latek planował zamach, ponieważ para była po rozwodzie i nie mieszkali razem. Zeznała jednak, że Mohamed Lahouaiej Bouhlel był bardzo agresywny i regularnie ją bił.

Świadkowie w zeznaniach podkreślali religijność zamachowca, z kolei według jego ojca "nie miał on żadnych związków z religią". Miał mieć chwiejną osobowość, wywołującą kryzysy w rodzinie.

Policja przesłuchuje w sumie siedem osób. Funkcjonariusze chcą m.in. ustalić, czy Tunezyjczyk miał wspólników.

W wywiadzie dla jednego z francuskich tygodników premier kraju zapowiedział, że nie ma wątpliwości, że w przyszłości będą nowe krwawe ataki terrorystyczne we Francji. Szef rządu sugeruje, że jego rodacy muszą przyzwyczaić się do tego codziennego zagrożenia.

APA