Jak niemal wszystko w naszej skonfliktowanej rzeczywistości, otyłość też jest sprawą polityczną, a poglądy polityczne wpływają na to, co o otyłości myślimy. Przekonują o tym na łamach czasopisma "American Politics Research" naukowcy z University of Kansas. Wyniki ich badań pokazują, że polityczne przekonania podobnie, jak własna waga, wpływają na opinie na temat przyczyn otyłości i sposobów, jak z nią walczyć.

Zdj. ilustracyjne /Dominic Lipinski /PAP/EPA

Okazuje się, że zwolennicy Republikanów, bez względu na to ile ważą, uznają za przyczynę otyłości głównie dietę i styl życia. W przypadku osób popierających Demokratów, poglądy na ten temat istotnie zależą od osobistych problemów z wagą. Demokraci, uważający, że ważą za dużo, zdecydowanie częściej uznają, że nadwaga jest wynikiem działania czynników genetycznych.

Osoby, które same deklarują, że mają nadwagę zdecydowanie częściej, niż osoby o normalnej wadze widzą w tym wpływ czynników genetycznych - mówi prof. Mark Joslyn z KU. Takie przekonanie zdejmuje z nich nieco odpowiedzialności. Osoby otyłe mają czytelną motywację, by wierzyć w takie genetyczne uwarunkowania. Osoby szczupłe już nie - dodał.

Zdaniem Joslyna i drugiego z autorów pracy, prof. Dona Haidera-Markela, wyniki mogą mieć istotne znaczenie dla polityków przygotowujących na szczeblu lokalnym, czy stanowym kampanie na rzecz ograniczenia plagi otyłości. Można tu bowiem postępować na dwa sposoby, albo promować zachowania zmierzające do zwiększenia poziomu aktywności fizycznej, albo wprowadzać ograniczenia dotyczące na przykład sprzedaży produktów o dużej zawartości cukru.

W środowiskach bliższych demokratom, w miarę rosnącego problemu z otyłością, rośnie też przekonanie o jej genetycznych uwarunkowaniach, czym można tłumaczyć większe poparcie dla odgórnych działań mających ograniczyć podaż i spożycie wysokokalorycznych produktów. Zwolennicy republikanów tymczasem, częściej sprzeciwiają się tak narzuconym regulacjom, uznając je za nadmierną ingerencję państwa w sprawy, które dotyczą indywidualnych wyborów obywateli.

Autorzy pracy zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy, osoby zwracające uwagę na znaczenie czynnika genetycznego, niezależnego od naszej woli, są skłonne silniej sprzeciwiać się wszelkim przejawom dyskryminacji osób z nadwagą, na przykład na rynku pracy.

Jeśli rząd będzie się koncentrował na inicjatywach zmierzających do zmiany trybu życia, a otyłość nie przestanie być problemem, zjawiska obwiniania i dyskryminacji osób otyłych będą się utrzymywać - mówi Joslyn. Jeśli jednak otyłość będziemy traktować podobnie, jak inne choroby będące poza kontrolą cierpiących na nie osób, dyskryminacyjne zachowania będą rzadsze - dodaje.