Nocny pożar składowiska odpadów w Zgierzu pod Łodzią został opanowany i nie rozprzestrzenia się. Strażacy nie mają jednak wątpliwości, że dogaszanie ognia potrwa wiele godzin. Pożar wybuchł w nocy, w akcji uczestniczy obecnie ponad 250 strażaków. Okoliczności pożaru wyjaśnia prokuratura.

Zdjęcia z miejsca zdarzenia dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Z powodu pożaru odcięto zasilanie na terenie pobliskiej elektrociepłowni. Ciepłej wody w kranach mieszkańcy Zgierza nie będą mieć do odwołania. 

Z ogniem walczy obecnie ponad 250 strażaków. Na pobliskiej rzece zainstalowano specjalne pompy, które doprowadzają wodę do miejsca pożaru, który obejmuje blisko 10 hektarów powierzchni.

Mieszkańcy Zgierza powinni pozamykać okna i zrezygnowali ze spacerów - radzi  Inspektor Ochrony Środowiska, w związku z unoszącym się dymem. 

W akcji strażaków nie pomagają też trudne warunki pogodowe, między innymi silny wiatr.

Walka z żywiołem cały czas trwa. Obecnie w działaniach gaśniczych uczestniczy ponad 50 zastępów PSP oraz ochotników. Na miejscu jest ponad 250 strażaków, ale sytuacja pożarowa nie została jeszcze opanowana. Staramy się jak najszybciej ugasić ogień, próbujemy wszystkich metod, lecz ze względu na palność materiału oraz warunki atmosferyczne, nasze działania są utrudnione - poinformował rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Zgierzu mł. bryg. Tomasz Matusiak.

Dodał, że akcja jest trudna, ale ogień rozprzestrzenia się tylko na placu składowiska. Sąsiadujące budynki i okoliczni mieszkańcy nie są zagrożeni - dodał. Teren został odgrodzony i zabezpieczany jest przez policję.

W nocy oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi st. kpt. Jędrzej Pawlak przekazał, że najprawdopodobniej płoną składowane w tym miejscu tworzywa sztuczne, które "nie powinny być aż tak bardzo toksyczne". Według wstępnych ustaleń strażaków prawdopodobną przyczyną pożaru mogło być podpalenie, ale dokładne okoliczności jego wybuchu będą ustalane po zakończeniu akcji.


Wojewoda: Nie ma zagrożenia

Wojewoda łódzki Zbigniew Rau poinformował w sobotę po południu, że w zdarzeniu nie ma poszkodowanych osób, a akcja gaśnicza ma zapewnioną - jak mówił - "wystarczającą ilość sprzętu gaśniczego, strażaków i niezakłócony dopływ wody". "Akcja gaśnicza może potrwać jeszcze kilka dni, ale pożar jest pod kontrolą - jest zlokalizowany i nie rozprzestrzenia się" - dodał.

Rau mówił także o środowiskowym wymiarze zdarzenia. Jak zaznaczył, czujniki zlokalizowane w Zgierzu, Aleksandrowie nie wskazują na zwiększenie zagrożenia - "jest takie jak w normalnej sytuacji". "Siła ognia i temperatura była tak wielka, że te spalone materiały, pył, szybko został przeniesiony stosunkowo wysoko i chmura ta się utrzymuje, dryfuje w kierunku południowo-zachodnim. Mamy przewidywania meteorologiczne, które mogą zmienić sytuację; jej kierunek może ulec zmianie lub rozproszeniu" - wyjaśnił wojewoda łódzki.

Zaapelował także do mieszkańców, że pomimo braku zagrożenia życia, należy - ze względu na prewencję - zrezygnować z aktywności rekreacyjnej, imprez plenerowych oraz unikać wietrzenia mieszkań.

Poinformował, że część przemysłowa Zgierza została pozbawiona źródła zasilania, lecz "tylko znikoma cześć mieszkańców obecnie nie posiada zasilania elektrycznego", natomiast "przytłaczająca większość mieszkańców Zgierza nie posiada ciepłej wody". Jak dodał, doszło do porozumienia Polskiej Grupy Energetycznej i elektrowni Energetyka Boruta, w wyniku czego dojdzie do "niekonwencjonalnych rozwiązań", by zasilanie zostało przywrócone do końca dnia.

W nocy nad składowiskiem z daleka widać było wysokie płomienie, a w sobotę rano czarne kłęby dymu nad miastem widoczne są z kilku kilometrów. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi apeluje do mieszkańców Zgierza i okolic, by ze względu na duże zadymienie pozamykali okna i nie wietrzyli w sobotę mieszkań. Zalecamy rezygnację ze spacerów z małymi dziećmi oraz aktywności fizycznej na zewnątrz. O zachowanie ostrożności prosimy także osoby starsze oraz te z problemami z układem oddechowym - napisano w komunikacie.

Na terenie dawnego zakładu Boruta znajduje się wysypisko z kilkudziesięcioma tonami różnego rodzaju odpadów. 


(ph)