Premier Mateusz Morawiecki jest już w Brukseli, gdzie w piątek weźmie udział w nieformalnym szczycie unijnych przywódców, którzy będą omawiać m.in. budżet po 2020 r. oraz zmiany w funkcjonowaniu europejskich instytucji.

Premier Morawiecki weźmie udział w nieformalnym spotkaniu szefów państw i rządów w Brukseli / Marcin Obara /PAP

Projekt przyszłego wieloletniego unijnego budżetu Komisja Europejska ma przedstawić na początku maja.

Jak wskazał wiceminister MSZ Konrad Szymański, Polska jest gotowa do rozmowy o zwiększeniu składki do unijnego budżetu. Jednak - zaznaczył - musi to być poprzedzone kompromisem dotyczącym "obszarów, które miałyby być finansowane z unijnej kasy".

Szymański odniósł się jednocześnie do pomysłu Komisji Europejskiej, by powiązać dostęp do unijnych funduszy z poszanowaniem wartości UE.

Nie należy wykluczyć tego, że w ramach debaty o budżecie będzie podjęty temat warunkowości dostępności środków unijnych dla poszczególnych państw. To jest temat ciekawy, ponieważ co do zasady Polska stoi na stanowisku, że pieniądze europejskich podatników powinny być wydawane z jak największą skrupulatnością, transparentnością, kontrolą. Dlatego popieramy warunkowość makroekonomiczną - podkreślił.

W przypadku praworządności chcielibyśmy poznać więcej szczegółów, ponieważ widzimy wyraźny problem w jaki sposób ma być mierzony stopień realizacji takich wartości jak demokracja czy praworządność. Nie mamy tutaj jednej miary, tak jak w przypadku deficytu budżetowego czy stopnia zadłużenia finansów publicznych, gdzie możemy to zmierzyć łatwo. W przypadku stanu demokracji, niezależności sądownictwa czy praworządności takiej miary nie mamy. Chcielibyśmy więc wiedzieć, w jaki sposób miałoby to być oceniane. I drugie pytanie, kto miałby to robić - dodał wiceszef MSZ.

Podczas piątkowego szczytu unijni przywódcy będą debatować też o kwestiach instytucjonalnych, w tym o składzie Parlamentu Europejskiego po wyborach w 2019 roku i ewentualnych listach ponadnarodowych.

Inną z kwestii, którą zajmą się liderzy UE, będzie propozycja "wiodących kandydatów", procedury znanej jako "Spitzenkandidaten", w ramach której europejskie partie polityczne miałyby wskazywać swoich pretendentów do objęcia stanowiska szefa KE. Choć PE i KE mocno popierają ten pomysł, budzi on sprzeciw wielu stolic.

Szymański, odnosząc się do tej kwestii, stwierdził, że jest tutaj poważny problem, w jaki sposób zrealizować oczekiwania partii europejskich tak, by nie łamać traktatów.

Traktat jest tutaj bardzo jednoznaczny, wskazuje Radę Europejską jako instytucję, która wskazuje kandydatów - zaznaczył wiceszef MSZ.

Tutaj potrzebny będzie kompromis między instytucjami. Myślę że szefowie rządów w piątek zarysują takie stanowisko i konieczność możliwie łagodnego wprowadzenia tego mechanizmu, który potocznie jest nazywany Spitzenkandidaten - dodał.

W piątek rano, przed rozpoczęciem szczytu, premier Morawiecki weźmie udział w międzynarodowej konferencji w sprawie stabilizacji politycznej, rozwoju i bezpieczeństwa państw regionu Sahelu (Afryka Północna).

(j.)