Komisja Europejska w trosce o bezpieczeństwo gospodyń domowych zaproponowała nowe normy na produkcję rękawic kuchennych. Jak donosi korespondentka RMF FM w Brukseli, propozycja ta wzbudziła jednak sporo kontrowersji.

Obecnie nie ma żadnych norm gwarantujących, że rękawica kuchenna zabezpieczy nas przed gorącem. Co roku w Unii Europejskiej odnotowuje się około 100 tysięcy poparzeń dłoni, bo często rękawice są ozdobne i modne, ale nie chronią przed wysoką temperaturą.

Od 1989 roku obowiązuje w UE dyrektywa w sprawie środków ochrony indywidualnej, ale obejmuje ona hełmy ochronne, nauszniki przeciwhałasowe, obuwie ochronne, kamizelki ratunkowe, kaski rowerowe, okulary przeciwsłoneczne i kamizelki odblaskowe, jednak nic nie mówi o rękawicach kuchennych. Komisja Europejska postanowiła więc naprawić ten błąd i wydać nowe rozporządzenie, które uprości dyrektywę i zapewni lepszą ochronę zdrowia i bezpieczeństwa, między innymi gospodyń domowych.

Podczas negocjacji w sprawie wejścia Polski do Unii nasi negocjatorzy walczyli nie tylko o wielkie sprawy i wielkie pieniądze. Jak przypomina nasza korespondentka w Brukseli, która śledziła te nasze starania o członkostwo w UE - rokowania z Brukselą dotyczyły czasami także spraw trochę... czytaj więcej

Zgodnie z nowym unijnym rozporządzeniem każda rękawica kuchenna będzie musiała spełniać rygorystyczne normy bezpieczeństwa. Zwiększy to co prawda koszty produkcji rękawic, ale jak zapewnia Komisja, jest to produkt tak masowy, że nie będzie to miało wpływu na koszt pojedynczej rękawicy.

W sprawie zmian zaprotestowała jednak Wielka Brytania. Londyn nie chce, aby Bruksela mówiła gospodyniom domowym, jakie mają nosić rękawice w kuchni. "Komisja miała ograniczać nadmierne regulowanie życia obywateli, a nie tworzyć nowe, niepotrzebne normy" - mówią Brytyjczycy. Polska odnosi się natomiast ze zrozumieniem do nowych regulacji. Podobnie większość unijnych państw. Ostateczne decyzje w sprawie rękawic zapadną już w nowym roku.

(abs)