Epidemia grypy stała się bardzo ważnym elementem kampanii przed styczniowymi wyborami prezydenckimi na Ukrainie. Wiktor Juszczenko, Julia Tymoszenko i Wiktor Janukowycz otwarcie oskarżają się o zaniechania albo wprost wykorzystywanie sytuacji do własnych celów politycznych. Na horyzoncie majaczy nawet możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego i przesunięcia terminu głosowania.

70 osób zmarło na Ukrainie z powodu grypy lub ostrych infekcji dróg oddechowych - mówią dane ministerstwa zdrowia w Kijowie. Wśród ofiar śmiertelnych są dwie ciężarne kobiety oraz troje dzieci. W sumie zachorowało już ponad 255 tysięcy ludzi, ale tylko 22 przypadki A/H1N1 zostały potwierdzone. czytaj więcej

Politycy i sztaby wyborcze kandydatów żerują na epidemii. Część działań na rzecz zwalczania choroby obliczono jedynie na polityczny efekt - stwierdziła ukraińska politolog Julia Tiszczenko. Politycy próbują podkreślać swój osobisty wkład w walkę z epidemią. Partie np. nie prowadzą wieców przedwyborczych, a rozdają maski i ze swych budżetów kupują lekarstwa - zaznaczyła.

Opozycja ma teraz doskonałą okazję, z której zresztą korzysta, krytyki rządu i prezydenta. Prezydent nie skąpi ostrych słów pani premier. Julia Tymoszenko może się z kolei wykazać teraz na zachodzie Ukrainy, gdzie sondaże nie są dla niej najlepsze. Ma okazję w jaskrawy sposób pokazać, że jest w stanie zadbać o bezpieczeństwo obywateli, a tym samym podnieść tam swoje notowania - powiedziała Tiszczenko. Ekspertka zwróciła również uwagę na fakt, że epidemia grypy zupełnie odwróciła uwagę społeczeństwa od potężnego kryzysu gospodarczego, a także od afery pedofilskiej w ukraińskim parlamencie. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Krzysztofa Zasady: