Wicepremier Turcji Bulent Arinc został pozwany przez organizacje praw kobiet i deputowane tureckiego parlamentu. Chodzi o wypowiedź, w której nalegał, by kobiety nie śmiały się głośno w miejscach publicznych.

Turecki internet pełen jest zdjęć roześmianych kobiet, a na Twitterze roi się od wpisów "kahkaha", co oznacza śmiech. To reakcja na słowa wicepremiera Bulenta Arinca, który oznajmił, że kobiety nie powinny śmiać się publicznie. czytaj więcej

Pozew został złożony w sądzie w Stambule. Jego autorki zarzucają wiceszefowi rządu, że jego uwaga narusza zapisy prawa o równorzędności płci i może narazić na akty agresji niestosujące się do niej kobiety.

Deputowana Aylin Nazliaka przyznała, że pozew najprawdopodobniej nie doprowadzi do wytoczenia procesu wicepremierowi. Pismo ma jednak pokazać Arincowi, że jego "dyskryminujące wypowiedzi" są nie do przyjęcia - podkreśliła.

Arinc - wpływowy członek konserwatywnego rządu Turcji i jego rzecznik, który w przeszłości wielokrotnie dzielił się z wyborcami radami dotyczącymi życia w czystości, zgodnie z Koranem - pod koniec lipca oświadczył, że kobieta "nie powinna śmiać się głośno przed wszystkimi, powinna koniecznie cały czas zachowywać przyzwoitość".

Jego wypowiedź wywołała lawinę oburzenia i kpin w mediach społecznościowych, gdzie internauci krytykowali rząd za "coraz bardziej rażące interwencje" w prywatność obywateli, a Turczynki zaczęły zamieszczać zdjęcia, na których się śmieją.

(j.)