O najnowszych doniesieniach IPN dotyczących TW Bolka rozpisują się światowe media. "Lech Wałęsa oskarżony o kolaborację z reżimem", "polski bohater płatnym informatorem komunistycznych służb" - to niektóre tytuły zagranicznych gazet i portali informacyjnych.

Lech Wałęsa /JOSE SIMAL /PAP/EPA

Prezes IPN powiedział, że dokumenty obejmują lata 1970-1976, a według opinii uczestniczącego w ich badaniu są one autentyczne - pisze "Daily Mail". BBC podkreśla: Lech Wałęsa przez długi czas zaprzeczał, że był informatorem komunistycznych służb. Portal brytyjskiej stacji podaje przykład wywiadu, jakiego udzielił jej były polski prezydent w 2008 roku. Nic takiego nie miało miejsca. (...) Nigdzie nie znajdziecie adnotacji dotyczącej mojej rzekomej kolaboracji - mówił wówczas. BBC podkreśla, że również teraz Wałęsa utrzymuje, iż "nowe materiały (przekazane do IPN-u przez wdowę po Czesławie Kiszczaku - przyp. red.) nie mogą dotyczyć jego" . BBC dodaje, że Maria Kiszczak chciała za przekazane dokumenty dostać pieniądze. 

Gazety, m.in. francuski "Le Figaro" i "Le Monde", przytaczają słowa, jakie Wałęsa opublikował na swoim mikroblogu: Nie może być żadnych materiałów mojego pochodzenia. Gdyby były, nie byłoby potrzeby podrabiać. W sądzie to udowodnię.

"The Independent" w artykule zatytułowanym "Z dokumentów wynika: Były prezydent płatnym informatorem służb komunistycznych" przytacza zdanie wypowiedziane przez historyka Antoniego Dudka: Lech Wałęsa jest symbolem walki o wolność i "Solidarności, i nic tego nie zmieni, chyba że dowiemy się, że kontynuował kolaborację. Gazeta dodaje, że Wałęsa w 2000 r. został oczyszczony z zarzutu współpracy z SB przez sąd lustracyjny.

(mal)