Dramatyczny finał kłótni na terenie fabryki słodyczy w Moskwie. Ogień otworzył były właściciel zakładu. W strzelaninie zginął ochroniarz, trzy inne osoby są - według mediów - ranne.

Były właściciel fabryki, znajdujący się na jej terenie, pokłócił się z obecnym kierownictwem. Następnie chwycił za broń i oddał kilka strzałów, raniąc ochroniarza, który zmarł wskutek odniesionych ran - przekazał rosyjski Komitet Śledczy.

Niemcy: Statek pasażerski uderzył w filar mostu

27 osób zostało rannych, po tym jak statek pasażerski ze 129 osobami na pokładzie uderzył w filar mostu nad Renem na autostradzie A42 pod Duisburgiem na zachodzie Niemiec - poinformowała w środę policja. Do wypadku doszło we wtorek ok. godz. 20.45. czytaj więcej

Niektóre rosyjskie media podały, że napastnik wziął zakładników, ale moskiewska policja zdementowała te doniesienia.

Służby potwierdziły natomiast, że mężczyzna ukrył się na terenie obiektu.

On sam zadzwonił do radia Business FM i oświadczył, że broni się przed "gangiem", który "jest w zmowie" z moskiewską prokuraturą w celu przejęcia jego majątku. Zapowiedział, że "będzie walczyć do końca".

Władze nie skomentowały na razie wysuniętych przez niego zarzutów.

Jak donosi Associated Press, w styczniu ma ruszyć postępowanie upadłościowe fabryki, na terenie której doszło do strzelaniny.


(e)