Oskarżony o stręczycielstwo, były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn, powiedział w rosyjskiej telewizji państwowej Rossija 24, że jego kariera polityczna skończyła się, a on sam teraz pracuje jako doradca gospodarczy. ​"Dla mnie polityka to już przeszłość" - podkreślił z całą stanowczością.

Strauss-Kahn zapłacił pokojówce 1,5 miliona dolarów

Dominique Strauss-Kahn zapłacił 1,5 mln dolarów pokojówce Nafissatou Diallo, która oskarżyła go o napaść seksualną - podał francuski tygodnik "Journal du Dimanche" (JDD). Tym samym były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego wypełnił postanowienia umowy zawartej w grudniu między... czytaj więcej

Strauss-Kahn został przedstawiony jako "wpływowy francuski ekonomista". Obecnie pracuję jako konsultant rządów i dużych korporacji (...), m.in. w Rosji, Afryce, Ameryce Łacińskiej - zdradził. Szefowie tych firm uznali, że moja wiedza może im się przydać - dodał były szef MFW.

W lipcu Strauss-Kahn został mianowany członkiem zarządu dwóch instytucji finansowych kontrolowanych przez państwo rosyjskie - przypominają BBC i agencja AFP. Są to: państwowy Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich (RDIF), który ma pomagać w przyciąganiu do kraju bezpośrednich inwestycji zagranicznych, oraz Rosyjski Bank Rozwoju Regionalnego (BRDR), kontrolowany przez największy rosyjski koncern naftowy Rosnieft.

Afera, która kosztowała go utratę stanowiska

Strauss-Kahn został w 2011 roku zatrzymany w Nowym Jorku pod zarzutem napaści seksualnej na hotelową pokojówkę. Afera, która zakończyła się ugodą w 2012 roku, kosztowała go stanowisko szefa MFW, szansę ubiegania się o fotel prezydenta Francji oraz pozycję jednej z najbardziej wpływowych osób na świecie.

Obecnie ciąży na nim jeszcze jeden skandal. Były szef MFW stanie przed sądem z powodu zarzutów o stręczycielstwo w tzw. aferze hotelu Carlton w Lille. Strauss-Kahn miał uczestniczyć w przyjęciach organizowanych przez siatkę stręczycieli z siedzibą w tym mieście. On sam utrzymuje, że nie wiedział, iż kobiety, które spotykał na przyjęciach, były prostytutkami. Grozi mu kara dziesięciu lat więzienia i grzywny 1,5 mln euro.