Co najmniej siedem osób zginęło podczas wczorajszych starć na ulicach stolicy Iranu, Teheranu – podało irańskie radio Payam. Grupa demonstrantów miała zaatakować posterunek, wojskowi odpowiedzieli ogniem. Irańscy opozycjoniści już trzeci dzień protestowali przeciwko wynikom piątkowych wyborów prezydenckich, w których zwyciężył dotychczasowy przywódca kraju Mahmud Ahmadineżad.

Nawet ponad milion osób mogło wyjść w poniedziałek na ulice Teheranu w proteście przeciw prezydentowi Mahmudowi Ahmadineżadowi. Jak informowała państwowa telewizja irańska, podczas wiecu padły strzały. Zdaniem fotoreportera agencji AP, do demonstrantów strzelała prorządowa milicja, zabijając co... czytaj więcej

O protestach niewiele wiadomo, bo irańskie władze nałożyły blokadę informacyjną. Zwolennicy Mira Hosajna Musawiego znaleźli jednak nowy sposób komunikowania się ze światem po tym, jak władze wyłączyły sieci komórkowe. Opozycjoniści wymieniają informacje poprzez forum szybkiej wymiany krótkich komunikatów Twitter, portal społecznościowy Facebook i internetowe czaty.

Sytuację w Iranie z niepokojem śledzi Organizacja Narodów Zjednoczonych. Stanowisko moje i ONZ jest takie: prawdziwa wola Irańczyków powinna zostać uszanowana. Uważnie śledzę doniesienia na temat rezultatów tych wyborów - stwierdził sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun.

Sytuacją w Iranie zaniepokojony jest również prezydent USA Barack Obama. Respektujemy suwerenność Iranu - podkreślił. Wezwał jednak do poszanowania uniwersalnych wartości, takich jak proces demokratyczny, wolność słowa i możliwość pokojowego wyrażania rozbieżnych opinii.

Fala demonstracji rozlewa się na cały świat

Przeciwnicy Ahmadineżada protestowali również przed irańskimi placówkami dyplomatycznymi w wielu krajach świata. Teraz przynajmniej cały świat wie, że on nie jest naszym prezydentem, że to były fałszywe wybory. Jesteśmy źli! Nie poddamy się! Nie będziemy cicho! - powiedziała młoda Iranka, która protestowała przed irańskim konsulatem w Dubaju.

Państwowa Komisja Wyborcza zapowiedziała wczoraj wieczorem, że wkrótce rozpatrzy skargę konkurenta Ahmadineżada w wyborach prezydenckich Mira Hosejna Musawiego. Domaga się on powtórzenia wyborów lub ponownego przeliczenia głosów.

W Iranie zamieszki, a Ahmadineżad w Rosji

Mahmud Ahmadineżad udał się w pierwszą po wyborach prezydenckich podróż. Nad ranem przybył do Rosji. Irański przywódca ma uczestniczyć w rozpoczynającym się w Jekaterynburgu szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy, w której jego kraj ma status obserwatora. Jeszcze wczoraj miarodajne źródła moskiewskie sugerowały, że wizyta Ahmadineżada w Rosji zostanie odwołana ze względu na komplikującą się sytuację wewnętrzną w kraju.

To ważne spotkanie, bo Rosja i Chiny próbują zbudować „azjatycki biegun siły” - jak nazywają to w Rosji. Oczywiście bez USA i Iran jest kluczowym partnerem w tym projekcie. Dlatego Ahmadineżada wita sie w Rosji z pełnymi honorami, nie bacząc na protesty w Teheranie.

Siergiej Riabkow wiceszef rosyjskiej dyplomacji określił to jednoznacznie: „Wybory to wewnętrzna sprawa Iranu. Witamy nowego prezydenta na rosyjskiej ziemi i to symboliczne, że z pierwszą wizytą przyjechał do Rosji”.