Włoska policja i Gwardia Finansowa rozbiły szajkę przemytników imigrantów z Tunezji na Sycylię. Istnieją podejrzenia, że włosko-tunezyjski gang, którego 15 członków aresztowano we wtorek, nowoczesnymi pontonami przerzucał do Europy także dżihadystów.

Zdjęcie ilustracyjne /VALENTINO CILMI /PAP/EPA

Włoskie media podkreślają, że szajka organizowała niemal luksusowe rejsy z Tunezji do Marsali na Sycylii na pokładzie najnowocześniejszych i szybkich pontonów. Przeprawa trwała trzy i pół godziny, a za podróż trzeba było zapłacić 2-3 tysiące euro. Jak się zauważa, była to oferta skierowana do osób wyselekcjonowanych.

"Giornale di Sicilia" podkreśla, że gang świadczył usługi "morskiej taksówki". W ciągu tygodnia organizował średnio dwa rejsy.

Według śledczych, cytowanych w mediach, tą drogą mogli też być przerzucani dżihadyści lub ich pomocnicy, zmierzający na północ Europy. Taki wniosek wyciągnięto na podstawie podsłuchanej rozmowy telefonicznej jednego z klientów gangu, który powiedział: "Mam nadzieję, że dotrę do Włoch i że nie odeślą mnie za terroryzm".

Aresztowanym postawiono zarzuty udziału w grupie przestępczej i organizację nielegalnej imigracji

W ramach operacji pod kryptonimem "Scorpion Fish" skonfiskowano dwa pontony używane przez przemytników. Dochodzenie prowadzone przez prokuraturę w Palermo ma na celu ustalenie tożsamości klientów gangu, wśród których mogły być osoby powiązane z międzynarodowym terroryzmem.

Grupa przestępcza stanowiła "zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego" - podkreślili prokuratorzy, cytowani przez agencję ANSA.


(łł)