Ludmiła Putin zastąpi Władimira Putina? Organizacja „Kobiety z Władywostoku” wysunęła kandydaturę małżonki obecnego prezydenta Rosji na jego następczynię na Kremlu. Ma to – zdaniem członkiń związku – zagwarantować ciągłość władzy.

Propozycja została ogłoszona dwa dni po ukonstytuowaniu się ruchu „Za Putina!”. Organizacja ta domaga się, aby Władimir Putin pozostał u steru władzy po tym, jak opuści stanowisko szefa państwa. Rosyjska konstytucja zabrania mu bowiem kandydowania na prezydenta po raz trzeci z rzędu.

Komunikat „Kobiet z Władywostoku” głosi, że skoro konstytucja nie pozwala Władimirowi Putinowi na kandydowanie w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, mimo iż pragnie tego większość obywateli, wybór jego małżonki to najlepsze rozwiązanie. Ludmiła Aleksandrowna jest idealną żoną, bardzo aktywną działaczką społeczną, która godnie reprezentuje kraj podczas zagranicznych podróży prezydenta - twierdzą feministki. De facto jest ona w pełni ukształtowanym i doświadczonym politykiem - zaznaczają.

Rosyjski politolog Siergiej Markow w komentarzu do pomysłu „Kobiet z Władywostoku” zaznaczył, że – jak wynika z sondaży – prawie 50 proc. Rosjan gotowych jest zagłosować w wyborach prezydenckich na osobę, którą wskaże Putin. Według Stanisława Biełtkowskiego, dyrektora rosyjskiego Instytutu Strategii Narodowych, stosunki Władimira Putina z jego żoną są nader skomplikowane i Ludmiła Putin jest ostatnią osobą, którą chciałby wiedzieć jako swoją następczynię. Sądzę, że kiedy prezydent się dowie, autorzy pomysłu, aby wysunąć jego małżonkę, zostaną ukarani.

Władimir Putin wystartuje w grudniowych wyborach do Dumy. W przyszłym roku kończy się druga - i zgodnie z konstytucją ostatnia - kadencja rosyjskiego prezydenta. Putin chętnie objąłby stanowisko premiera. Na razie przyjął propozycję kandydowania z pierwszego miejsca listy partii Jedna Rosja. czytaj więcej

Władimir Putin, który zapowiedział start w grudniowych wyborach parlamentarnych, stwierdził, że rozważy objęcie stanowiska premiera. Jeżeli tak się stanie, oznaczać to będzie przeniesienie ośrodka decyzyjnego w państwie z gabinetu prezydenta do gabinetu szefa rządu.