Brytyjskie władze potwierdziły, że prowadzą rewizję jego imigracyjnego statusu Romana Abramowicza. To działania podjęte wobec zamożnych Rosjan po próbie otrucia byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skrapla i jego córki w Salisbury.

Roman Abramowicz /ANTHONY ANEX /PAP/EPA

W marcu Skripalowie zostali zaatakowani bronią chemiczną. O przeprowadzenie ataku Zachód oskarża Rosję.

Według doniesień wiza Abramowicza wygasła przed trzema tygodniami i do dziś nie została odnowiona. Posiada on status tzw. inwestora, który umożliwia 40-miesięczny pobyt w Wielkiej Brytanii i wielokrotne przekraczanie granicy.

Mogą się o niego ubiegać obcokrajowcy spoza Unii Europejskiej, którzy zainwestowali na Wyspach co najmniej 2 miliony funtów. Abramowicz zainwestował znacznie więcej. Sama rozbudowa stadionu Chelsea i powiększenie go o 20 tysięcy miejsc kosztować będzie miliard. Rosjanin może zarządzać swoim klubem nie będąc na miejscu, wiele angielskich klubów funkcjonuje w ten sposób - mówi jeden z ekspertów.

Abramowicz nie był obecny na wygranym przez Chelsea z Manchesterem United sobotnim finale pucharu Anglii. Przebywa obecnie w Rosji.

Jest trzynastym w rankingu najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytanii z fortuną rzędu ponad 9 miliardów funtów. Widnieje także na amerykańskiej liście oligarchów utrzymujących bliskie kontakty z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Fakt, że dotychczas nie otrzymał nowej wizy nie oznacza, że jej nie otrzyma. Procedura ta jednak wyraźnie trwa dłużej niż wyglądało to w przeszłości, co oznacza, że po ataku na Skripalów brytyjskie władze przyglądają się Rosjanom mieszkającym na Wyspach bardziej skrupulatnie.

(ł)