Były prezes koncernu samochodowego Ferrari Luca di Montezemolo przyznał, że nie ma dobrych wiadomości o stanie zdrowia siedmiokrotnego mistrza świata Formuły 1 Michaela Schumachera. "Mam informacje, ale niestety, nie są dobre" - powiedział Montezemolo dziennikarzom. Nie ujawnił żadnych szczegółów.

Michael Schumacher na zdjęciu z 25 listopada 2012 /JENS BUETTNER /PAP/EPA

Życie jest dziwne, nie można przewidzieć, co się w nim wydarzy - stwierdził również Montezemolo. Przyjaciel Schumachera był szefem Ferrari w latach, gdy niemiecki kierowca zdobywał tytuły mistrzowskie. Jak zaznaczył, "Schumi" przez lata kariery we włoskim teamie miał tylko jeden groźny wypadek, w 1999 roku.

47-letni obecnie Schumacher uległ wypadkowi narciarskiemu 29 grudnia 2013 roku w okolicach Meribel w Alpach. Upadając uderzył głową w skałę. Miał wprawdzie założony kask, ale siła uderzenia była tak duża, że doznał poważnego urazu mózgu.

Jak wykazało dochodzenie miejscowej prokuratury, Schumacher nie jechał zbyt szybko, ale znajdował się poza wytyczoną trasą.

Ze śpiączki farmakologicznej został wybudzony 16 czerwca 2014 roku i z kliniki w Grenoble, dokąd trafił bezpośrednio po wypadku, przewieziono go do Lozanny. We wrześniu wrócił natomiast do domu w Gland nad Jeziorem Genewskim, gdzie zostały stworzone warunki do rehabilitacji.

Od tego czasu nie pojawiają się żadne oficjalne informacje o stanie zdrowia niemieckiego kierowcy. W drugą rocznicę wypadku jego menedżerka Sabine Kehm powiedziała tylko, że przed Schumacherem długa walka o wyzdrowienie. Tym samym poddała w wątpliwość informacje medialne o tym, że Niemiec rozpoznaje bliskie osoby.

Michael Schumacher jest siedmiokrotnym mistrzem świata Formuły 1. Tytuły wywalczył w latach 1994-1995 i 2000-2004. Karierę zakończył w 2012 roku.

(edbie)