Ponad milion osób uczestniczyło na mszy odprawionej przez papieża Franciszka w stolicy Kolumbii, Bogocie. W homilii, wygłoszonej w kraju dotkniętym dekadami wojny domowej, papież apelował, by rozproszyć mroki nienawiści i pragnienia zemsty.

Papież Franciszek w Kolumbii /ALESSANDRO DI MEO /PAP/EPA

W czasie mszy w intencji pokoju i sprawiedliwości w stołecznym parku Simona Bolivara Franciszek mówił, że w Kolumbii, podobnie jak w innych częściach świata, "są gęste ciemności, które zagrażają i niszczą życie".

Jak wyjaśnił, to "mroki niesprawiedliwości i nierówności społecznej, korumpujące ciemności interesów osobistych, bądź grupowych, konsumujące w sposób egoistyczny i nieopanowany to, co przeznaczone jest dla dobra wszystkich, mroki braku szacunku dla ludzkiego życia".

Papież mówił też o "mrokach pragnienia zemsty i nienawiści, plamiącego ludzką krwią ręce tych, którzy sami wymierzają sprawiedliwość" i o ludziach niewrażliwych na cierpienia ofiar.

Podkreślił zarazem, że wiele wysiłków i podejmowanych prób walki ze złem kończy się niczym. Zauważył, że doświadczenie pracy bez jakiegokolwiek rezultatu zna również Kolumbia, która - jak przypomniał - w pierwszym okresie niepodległości w XIX wieku, naznaczonym przez podziały, miała w ciągu 6 lat 16 przywódców. Przywołał określenie "durne państwo" (hiszp. "patria boba") odnoszące się do tamtych lat.

Franciszek apelował do Kolumbijczyków, by na nowo uważali się za braci i partnerów "tego wspólnego przedsięwzięcia, jakim jest ojczyzna", by byli "budowniczymi pokoju i promotorami życia".

Trzeba stworzyć miejsce dla dobra wspólnego i wziąć na siebie odpowiedzialność za najsłabszych - wskazywał papież.

Po mszy Franciszek rozmawiał z kardynałami i biskupami z pogrążonej w kryzysie politycznym i społecznym Wenezueli. Papież wielokrotnie apelował o jego rozwiązanie i wejście na drogę dialogu.

(mpw)