Prezydent Pakistanu Pervez Musharraf, który w sobotę wprowadził stan wyjątkowy, wezwał kraje zachodnie, aby zrozumiały tę decyzję, ponieważ jego kraj stanął na krawędzi destabilizacji. Zapewnił jednocześnie, że nie będzie zmian w rządzie, a parlament będzie dalej funkcjonował.

Musharaff podjął decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w chwili, gdy gościł u siebie ważnych polityków z Waszyngtonu - mówi w rozmowie z RMF FM Wojciech Jagielski dziennikarz, podróżnik i znawca Azji.

Suwerenność Pakistanu została zagrożona - oświadczył w orędziu telewizyjnym prezydent Pervez Musharraf. Według niego Pakistan znalazł się w niebezpiecznym momencie i dlatego wprowadził stan wyjątkowy. Według Sądu Najwyższego – nielegalnie. czytaj więcej

Będzie bardzo źle, jeżeli okaże się, że Amerykanie zgodzili się na ten stan wyjątkowy. Będzie to źle wpływać na ich notowania w tej części świata. Natomiast jeśli Musharraf podjął decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego wbrew Amerykanom, to jest to bardzo ryzykowne posunięcie z jego strony – z jednej strony jednego z najważniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Azji Południowej, a z drugiej strony – okazuje się – sojusznika, na którego tak bardzo nie można liczyć - tłumaczy Jagielski.

Biały Dom krytykuje wprowadzenie stanu wyjątkowego przez prezydenta Pakistanu. Amerykanska administracja ma nadzieję, że Pervez Musharraf zrobi wszystko, by przewidziane na styczeń wybory parlamentarne odbyły się w terminie.