Około 180 migrantów zginęło u wybrzeży Libii na Morzu Śródziemnym w piątek - wynika z relacji czterech uratowanych osób. Do tragedii doszło w piątek. Rozbitkowie są na Sycylii, gdzie opowiedzieli o katastrofie łodzi psychologom i działaczom organizacji Lekarze bez Granic.

Jedna z akcji ratunkowych (zdjęcie ilustracyjne) /MARINA MILITARE / HANDOUT /PAP/EPA

Uratowani migranci - kobieta i trzech mężczyzn z Etiopii i Erytrei - przypłynęli do portu w Trapani na pokładzie norweskiego statku handlowego, którego załoga ich uratowała.

Rozbitkowie wyjaśnili, że kiedy ich łódź zatonęła, byli wśród fal ponad 11 godzin, zanim nadeszła pomoc.

Przedstawiciel Lekarzy bez Granic Andrea Ciocca powiedział włoskim mediom, że migranci są wstrząśnięci tym, co przeżyli na morzu.

Szacuje się, że od początku tego roku podczas próby przeprawy przez Morze Śródziemne zginęło 219 osób. W zeszłym roku było ponad 5 tysięcy ofiar.

Włoskie media podały we wtorek, że w Mediolanie policja zatrzymała 22-letniego Somalijczyka podejrzewanego o gwałty i tortury na migrantach w obozowiskach w Libii, gdzie czekają oni na wysłanie łodziami przez przemytników. Sprawcę rozpoznały dwie migrantki, które przypłynęły do Włoch.

APA