Francuska Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Leków nakazała wstrzymanie sprzedawania i wszczepiania kobietom silikonowych protez brazylijskiej marki "Silimed", które stosowane były dotąd w 75 krajach - w tym w Polsce. Wytwarzane są one przez jednego z trzech największych producentów tego typu protez na świecie.

„Silimed” jest jednym z trzech największych na świecie producentów silikonowych protez /J.M. Guyon /PAP/EPA

Agencja tłumaczy, że niemiecki instytut certyfikacji TUV Sud odkrył w czasie kontroli, że na teksturowanej powierzchni implantów piersi marki "Silimed", są ślady substancji, które nie powinny się tam znajdować. Nie sprecyzowano jednak, jakie konkretnie zagrożenie dla zdrowia może to stanowić. Agencja podkreśliła, że wszczęła - wraz z unijnymi instancjami - dochodzenie w tej sprawie. Od jego rezultatów zależeć będzie, czy zakaz zostanie utrzymany w mocy czy nie. Wstrzymane zostało również sprzedawanie i wszczepianie we Francji innych implantów tej marki, m.in. silikonowych protez jąder i pośladków.

"Silimed" jest jednym z trzech największych na świecie producentów silikonowych protez. We Francji implanty piersiowe tej marki wszczepiono już ponad 13 tysiącom kobiet. Stały się one popularne m.in. po wycofaniu z rynku - w atmosferze wielkiego skandalu - wadliwych protez francuskiej marki PIP, które zostały wszczepione aż ponad 300 tysiącom kobiet na całym świecie. Okazało się, że te ostatnie łatwo pękały i powodowały stany zapalne, a nawet - według niektórych ekspertów - wywoływały choroby nowotworowe.

Brazylijski producent zapewnił francuską agencję prasową AFP, że "nie ma żadnego skażenia" wytwarzanych przez niego implantów, które odpowiadają "najwyższym normom bezpieczeństwa".

(abs)