Arcybiskup Desmond Tutu, bliski przyjaciel zmarłego Nelsona Mandeli, poinformował w sobotę późnym wieczorem, że weźmie udział w jego pogrzebie w niedzielę. Wcześniej mówił, że nie został zaproszony na tę uroczystość i że "nie jest mile widziany" przez władze.

Tłumy na stadionie w Soweto. Pożegnali Mandelę

Na stadionie FNB w Soweto, w południowo-zachodniej części Johannesburga, odbyły się uroczystości żałobne po śmierci pierwszego czarnoskórego prezydenta RPA, jednego z najwybitniejszych przywódców i mężów stanu. Nelson Mandela - symbol walki z apartheidem - zmarł w czwartek w swym domu w... czytaj więcej

Przedstawiciele władz RPA utrzymywali jednak, że Tutu jest na liście gości i będzie mile widziany. Jak przypominają światowe agencje, Tutu ostro krytykował rządzący w RPA Afrykański Kongres Narodowy, oskarżając tę partię o odwrócenie się od ideałów społecznych z czasów walki z apartheidem.

Według Associated Press, Tutu miał być też niezadowolony ze sposobu zorganizowania uroczystości pogrzebowych. W opublikowanym oświadczeniu Tutu stwierdził, że "byłoby brakiem szacunku dla Taty (Mandeli) zakłócanie tego co miało być prywatnym, rodzinnym pogrzebem". 

Rzecznik emerytowanego arcybiskupa nie wyjaśnił przyczyn nagłej zmiany decyzji. 82-letni Tutu jest - podobnie jak Mandela - laureatem pokojowej nagrody Nobla za wkład do walki z apartheidem.

Publiczna uroczystość pożegnania Mandeli, bohatera walki z apartheidem i pierwszego czarnoskórego prezydenta RPA, odbyła się w ub. wtorek na stadionie w Soweto, dzielnicy Johannesburga. Wzięli w niej udział szefowie państw i rządów z całego świata.

Właściwy pogrzeb odbędzie się w niedzielę w rodzinnej wsi Mandeli Qunu, gdzie dotarł w sobotę konwój wiozący trumnę z jego ciałem.

(jad)