Od dziś w Anglii i Walii obowiązuje zakaz palenia w samochodzie, jeśli znajduje się w nim osoba nieletnia. Łamiących to prawo policja będzie karać mandatami w wysokości 50 funtów.

Zdj. ilustracyjne /Tytus Żmijewski /PAP

Początkowo - jak oświadczył jej rzecznik - kierowcy traktowani będą polubownie, ale z czasem nowe prawo będzie egzekwowane w kategoryczny sposób. Zostało ono wprowadzone po przeprowadzeniu szczegółowych badań. Ich wyniki zaskoczyły zarówno legislatorów, jak i lekarzy. Okazuje się, że poziom spalonej nikotyny w samochodzie z zamkniętymi oknami jest 230 razy wyższy od tego, który jest uznawany za nieszkodliwy dla dzieci. Autorzy eksperymentu umieścili w pojeździe lalkę, a w jej ustach czujnik badający skład atmosfery. Cząsteczki dymu pozostawały w samochodzie nawet dwie godziny po opuszczeniu szyb. 

Zarówno prawodawcy, jak i sama policja przyznają, że prawo będzie trudne do egzekwowania. Wielu kierowców traktuje swe auto jak drugi dom i będzie bronić swej prywatności. Osoby niepalące nie mają jednak żadnych wątpliwości. Myślę, że to właściwa decyzja, bo niby dlaczego dzieci mają cierpieć z powodu dorosłych. Nie o prywatność chodzi, tylko o zdrowie - to tylko niektóre z opinii Brytyjczyków. 

W Szkocji, gdzie obowiązuje odrębny system prawny, podobny zakaz zostanie wprowadzony w przyszłym roku. Palacze, którzy koniecznie będą nadal chcieli bezkarnie palić w samochodach, mają jedno wyjście. Po zakupieniu kabrioletu i opuszczeniu dachu, prawo przestanie ich obowiązywać.

(mal)