Kongres Polonii Amerykańskiej wydał oświadczenie w sprawie krytycznych wypowiedzi Billa Clintona o Polsce. Napisano w nim, że słowa byłego prezydenta USA były niestosowne, niedorzeczne i obraźliwe. Wyrażono też poparcie dla obecnych władz Polski.

Bill Clinton /PAP/EPA/LARRY W. SMITH /PAP/EPA

W oświadczeniu czytamy, że słowa Clintona o Polsce odrzucającej demokrację są niedorzeczne i obraźliwe dla Polaków, którzy ukochali wolność, a także osób polskiego pochodzenia na całym świecie. Podkreślono też, że Polacy od wieków opowiadają się za wolnością i demokracją.

We wtorek słowa Clintona skomentował także lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Ja mogę powiedzieć tylko jedną rzecz - że media, różne czynniki na świecie tworzą sytuację gigantycznego nieporozumienia i być może to wpływa na świadomość ex-prezydenta Stanów Zjednoczonych, inaczej sobie tego nie potrafię wytłumaczyć - stwierdził były premier. Jeżeli ktoś twierdzi, że dzisiaj w Polsce nie ma demokracji, to znaczy, że jest w stanie, który by trzeba zbadać metodami medycznymi - dodał.

Na wypowiedź byłego prezydenta USA zareagowało również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. "Opinia prezydenta Clintona jest skrajnie niesprawiedliwa" - napisano w oświadczeniu. Resort spraw zagranicznych twierdzi też, że słowa Clintona "zostały wypowiedziane w kontekście wewnętrznej kampanii wyborczej w USA i nie jest to oficjalne stanowisko urzędującej administracji amerykańskiej".

Bill Clinton krytycznie o Polsce

Były amerykański prezydent wygłosił w miniony piątek w college'u w New Jersey przemówienie, w którym poparł żonę, demokratyczną kandydatkę na prezydenta USA Hillary Clinton i kilka razy z drwiną wypowiedział się o jej rywalu Donaldzie Trumpie.

Mówiąc ironicznie o planach Trumpa w sprawie budowy muru na granicy z Meksykiem w celu powstrzymania migrantów, Clinton oznajmił, że można go wznieść także na granicy z Kanadą, a także przez Atlantyk i Pacyfik. Następnie przeszedł do Polski i Węgier i oświadczył, że oba kraje, "które nie byłyby wolne" bez udziału USA, uznały, że "z demokracją jest za dużo kłopotu".

Chcą przywództwa w stylu Putina - oznajmił. Dajcie autorytarną dyktaturę i trzymajcie cudzoziemców z daleka, czy czegoś to nie przypomina? - pytał były amerykański prezydent, czyniąc aluzję do Donalda Trumpa.

(mn)