Nieznani sprawcy usiłowali podpalić w nocy budynek w Lipsku przeznaczony na kwatery dla imigrantów. Z kolei w miejscowości Parchim na teren schroniska dla azylantów wtargnęło dwóch mężczyzn z nożem.

Ośrodek dla uchodźców w Lipsku /Sebastian Willnow /PAP/EPA

Dzięki szybkiej akcji strażaków ogień w budynku w Lipsku udało się szybko ugasić. Ma się tam dzisiaj wprowadzić 56 uciekinierów starających się o azyl w Niemczech.

Intruzi, którzy zaatakowali ośrodek w Parchum, byli pijani. Jeden z nich wymachiwał nożem. Po zatrzymaniu przez policję mężczyźni skandowali wrogie wobec cudzoziemców hasła.

Do ataku na ośrodki dla uchodźców dochodzi w Niemczech niemal codziennie. Kilka dni temu została spalona hala w Nauen, w której od września mieli zamieszkać azylanci. Z kolei wczoraj dwóch neonazistów zaatakowało rodzinę cudzoziemców w wagonie szybkiej kolei miejskiej w Berlinie. Pijani mężczyźni krzyczeli "Heil Hitler" i wyzywali imigrantów od "azylanckiej hołoty". Jeden z napastników oddał mocz na dzieci. Sprawcy zostali zatrzymani przez policję, ale po sprawdzeniu tożsamości zwolniono ich.

Seria podpaleń obiektów dla uchodźców w Niemczech trwa już od kilku miesięcy. Z danych niemieckiego MSW wynika, że w pierwszej połowie tego roku doszło do ponad 200 ataków na schroniska dla azylantów.

Prezydent Joachim Gauck i kanclerz Angela Merkel mają dzisiaj złożyć wizyty w ośrodkach dla uchodźców, by zademonstrować solidarność władz z osobami szukającymi w Niemczech schronienia przed prześladowaniami.

W tym roku do Niemiec ma przyjechać 800 tysięcy cudzoziemców starających się o schronienie.

(az)