Do masowej bójki doszło w ośrodku dla uchodźców w Suhl, w Turyngii. Zostało w niej rannych czterech policjantów i co najmniej 10 mieszkańców schroniska. Przyczyną bijatyki była rzekomo profanacja Koranu.

/MICHAEL REICHEL (PAP/EPA) /PAP

W bójce uczestniczyło około 50 imigrantów, którzy wybijali szyby w budynku i wyrzucali meble na ulicę. Ponadto zdemolowano biuro prywatnej firmy ochroniarskiej odpowiedzialnej za bezpieczeństwo na terenie ośrodka. Uszkodzeniu uległo sześć policyjnych samochodów oraz wyposażenie schroniska.

Część azylantów wyznania muzułmańskiego uznała, że jeden z mieszkańców ośrodka sprofanował Koran obchodząc się z nim w niewłaściwy sposób. Sprawca miał rzekomo wrzucić kilka stron ze świętej księgi muzułmanów do muszli klozetowej i spuścić wodę.

Wyznawcy Mahometa rozpoczęli pościg za domniemanym sprawcą profanacji. Na pomoc ściganemu pospieszyli inni. W bijatyce uczestniczyło około 50 osób, a dalszych 50 gapiów obserwowało bójkę. Władze Turyngii mówią nawet o próbie linczu.

Miejscowa policja nie była w stanie rozdzielić walczących. Na pomoc wezwano oddziały prewencyjne z Erfurtu.

Premier Turyngii Boda Ramelow powiedział, że azylanci powinni być dzieleni według kryteriów etnicznych i religijnych, co pomoże zapobiec w przyszłości podobnym wybuchom przemocy.

W ośrodku w Suhl do incydentów dochodziło już wcześniej. W schronisku, które obliczone jest na 1200 osób, przebywa 1800 imigrantów.

Niemieckie MSW spodziewa się w tym roku 800 tys. uchodźców - czterokrotnie więcej niż w zeszłym roku.

jkz