Wśród samochodów, które zostały zniszczone podczas wczorajszego wypadku myśliwca w czasie pokazów lotniczych Shoreham, była ślubna limuzyna. Informację potwierdził właściciel firmy. Do katastrofy doszło w pobliżu autostrady A27.

Zdjęcie z miejsca katastrofy /LONDON NEWS AND PICTURES /PAP/EPA

Do katastrofy doszło po tym, gdy pilot samolotu wychodził z pętli, którą rozpoczął pokaz. Nagle maszyna zniknęła za rzędem drzew, po czym eksplodowała w pobliżu autostrady A27. Samolot uderzył w kilka samochodów na drodze biegnącej w pobliżu lotniska.

Wśród tych aut była właśnie ślubna limuzyna. Szofer jechał samochodem odebrać z domu pannę młodą, którą później miał przewieźć na uroczystość. Wiadomo, że w środku był sam kierowca. Jak przyznaje właściciel firmy, na razie nie ma informacji, co się z nim stało.

Do tej pory ratownicy potwierdzili śmierć 7 osób, ale - jak dodają- ofiar może być więcej. Wszystko okaże się dopiero wtedy, kiedy uda się rozebrać wraki aut.

Przyczyny katastrofy zbada specjalna komisja. Inspektorzy zwrócili się z apelem do uczestników wczorajszych pokazów, by nadsyłali zdjęcia i filmy nakręcone tuż przed katastrofą. Mają też do dyspozycji pełną dokumentację na podstawie której mogą ustalić, czy był on sprawny przed startem. Na pewno wezmą też pod uwagę możliwy błąd pilota.

(abs)