Antypolska propaganda historyczna wciąż kwitnie w Rosji i Niemczech. To, z czego my się śmiejemy, nasi sąsiedzi powtarzają z powagą. Dlaczego wojenni kłamcy podnoszą głowy w krajach, które dokonały czwartego rozbioru Polski?

Ostatnie kłamstwa w Rosji nie są inspirowane bezpośrednio przez władze

Jeden z liderów Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej Wiktor Iljuchin po raz kolejny zanegował odpowiedzialność Józefa Stalina za zamordowanie polskich oficerów w 1940 r. Zaapelował także do premiera Rosji Władimira Putina o wznowienie śledztwa w sprawie Katynia. czytaj więcej

Wojna polsko-bolszewicka 1920 r. była "jednym z kamieni milowych", które doprowadziły do II wojny światowej - ocenia wojskowy dodatek do rosyjskiego dziennika "Niezawisimaja Gazieta". Z kolei rosyjski komuniści znów negują odpowiedzialność Józefa Stalina za zamordowanie polskich oficerów w 1940 r.

Arsenij Rogiński ze stowarzyszenia "Memoriał" twierdzi, że te ostatnie publikacje i wystąpienia nie są, jak rok temu, inspirowane bezpośrednio przez rosyjskie władze. To już pokazuje istotną zmianę, ale także to, jak wewnętrznie sprzeczna jest polityka historyczna w Rosji. Weźcie to trudne dla rosyjskiej masowej świadomości zaproszenie Amerykanów i Anglików na paradę 9 maja. Z jednej strony przez lata budowano przekonanie o Zachodzie, jako o wiecznym wrogu, i że wygraliśmy wojnę bez niczyjej pomocy, a tu nagle takie dziwne zaproszenie - mówi Rogiński w rozmowie z korespondentem RMF FM Przemysławem Marcem.

Zdaniem przedstawiciela "Memoriału" mity o mordowanych w Polsce sowieckich jeńcach po "cudzie nad Wisłą", czy o Polakach zamierzających wraz z Japończykami i Niemcami napaść na miłujący pokój ZSRR, będą jeszcze długo obecne w rosyjskiej świadomości.

W Niemczech ciche przyzwolenie na powtarzanie nieprawdy

Steinbach mówi, że zbrodnie Hitlera nie tłumaczą wypędzeń. Ma rację, ale całkowicie pomija Stalina i mówi o odpowiedzialności Polaków. (…) To klasyczna goebbelsowska propaganda - mówi dr hab. Bogdan Musiał w rozmowie z dziennikarzem RMF FM. Ten niemiecki historyk polskiego pochodzenia zaznacza,... czytaj więcej

Podobne, skandaliczne kłamstwa o winie Polaków za rozpętanie II wojny światowej krążą za naszą zachodnią granicą. Jak informuje berliński korespondent RMF FM Adam Górczewski, tego typu groźne zjawisko bierze się z braku zdecydowanej reakcji. Ostatnio Erika Steinbach, a także jej koledzy ze Związku Wypędzonych głośno i bez większych konsekwencji sugerowali, że Polacy prowokowali III Rzeszę przed II wojną światową.

W Niemczech to jest nieoficjalna, ale popularna wersja. (…) To jest jakby goebbelsowska propaganda. (…) Erika Steinbach należy do tych zwolenników. (…) Są publikacje, które podkreślają współwinę Polaków - mówi Bogdan Musiał, polski historyk od lat mieszkający w Niemczech Bogdan Musiał. Jak zaznacza, te goebbelsowskie kłamstwa można znaleźć nawet w oficjalnych pracach. Dodaje, że wielu niemieckich historyków nie wierzy w winę Polaków, ale sądzi, że Polska w 1939 r. była przekonana o sile swojej armii oraz o tym, że ewentualny atak Hitlera bez problemu zostanie odparty.

Kanclerz Angela Merkel, partyjna zwierzchniczka Steinbach, zaprzecza takiej wersji historii, ale jednocześnie broni pozycji szefowej Związku Wypędzonych i innych kłamców historycznych. Tym samym daje cichą zgodę na powtarzanie nieprawdy.