Ponad 20 nalotów na Strefę Gazy dokonał minionej nocy Izrael. W tym samym czasie palestyńscy bojownicy wstrzelili kilka rakiet w stronę państwa żydowskiego. W piątek zakończyło się trzydniowe zawieszenie broni w Strefie Gazy - na razie nie udało się go przedłużyć.

"Die Welt": Zapomnijcie o Gazie! Naszym Bliskim Wschodem jest Ukraina

Niemiecki dziennik "Die Welt" apeluje do europejskich polityków, by zamiast troszczyć się o Strefę Gazy, skoncentrowali się na rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie, która - zdaniem autora komentarza - jest "Bliskim Wschodem Niemiec i Europy". czytaj więcej

Nie podając szczegółów, izraelskie wojsko poinformowało, że od północy zaatakowało ponad 20 celów w Strefie Gazy. Według palestyńskich świadków, naloty trwały całą noc. Zbombardowano m.in. trzy meczety i trzy domy. Przedstawiciele Hamasu, który kontroluje Strefę Gazy, twierdzą, że zaatakowane zostały ich magazyny i ośrodki szkoleniowe.

Palestyńskie służby medyczne podały, że w nalotach zginął Palestyńczyk. Jego ciało znaleziono pod gruzami jednego ze zbombardowanych meczetów.

Alarmy przeciwlotnicze rozbrzmiały dziś w miastach na południu Izraela, w kierunku których bojownicy wystrzelili cztery rakiety ze Strefy Gazy. Jak podała rzeczniczka izraelskiego wojska, nikomu nic się nie stało, nie odnotowano też zniszczeń.

Do aktów przemocy doszło też na południu Zachodniego Brzegu Jordanu. W Hebronie "podczas konfrontacji" izraelscy żołnierze zastrzelili 43-letniego Palestyńczyka. Także w piątek izraelska armia zastrzeliła 20-letniego Palestyńczyka podczas protestu w pobliżu żydowskiego osiedla na przedmieściach Ramallah.

W piątek rano zakończył się trzydniowy rozejm zawarty między Izraelem i Palestyńczykami i na razie Egiptowi, który jest mediatorem w negocjacjach, nie udało się go przedłużyć. Nie jest jasne, czy dzisiaj w Kairze kontynuowane będą wysiłki w celu wprowadzenia trwałego zawieszenia broni.

Obie strony konfliktu oskarżają się nawzajem o utrudnianie rozmów. Izrael krytykuje Hamas za wystrzelenie kilku pocisków mniej więcej 4 godziny przed końcem zawieszenia broni. Z tego powodu państwo żydowskie wycofało w piątek z Kairu swą ekipę negocjacyjną i - jak pisze agencja AP - nie jest jasne, czy negocjatorzy tam wrócą. W piątek rano rząd oświadczył, że "Izrael nie będzie negocjował pod bombami".

Według izraelskich mediów, w osiągnięciu porozumienia przeszkodziła obu stronom różnica stanowisk w kwestii zaprzestania izraelskiej blokady Strefy Gazy. Izrael twierdzi, że przed zniesieniem blokady palestyńscy bojownicy muszą się rozbroić. Hamas odrzuca taki warunek.

Na razie przedstawiciele wszystkich frakcji palestyńskich pozostali w Kairze, ale uczestnicy rozmów twierdzą, że negocjacje nie idą w dobrym kierunku.

Łącznie w piątek wystrzelono ze Strefy Gazy w kierunku Izraela 57 rakiet. Izraelska policja poinformowała również, że w wyniku ostrzału moździerzowego ze Strefy Gazy w Izraelu ranne zostały dwie osoby.

Z kolei w izraelskich nalotach zginęło w piątek co najmniej pięciu Palestyńczyków, w tym 10-letni chłopiec.

Zakończony w piątek rozejm był najdłuższą przerwą w najnowszym konflikcie zbrojnym trwającym od 8 lipca, kiedy to Izrael rozpoczął ataki lotnicze na Strefę Gazy. 17 lipca rozpoczęła się natomiast operacja lądowa armii izraelskiej, której głównym celem miało być zniszczenie tuneli wykorzystywanych przez palestyńskie bojówki do przeprowadzania ataków na Izrael. W walkach zginęło dotychczas 1880 Palestyńczyków. Według danych ONZ, byli to w 75 procentach cywile. Po stronie Izraela zginęło 64 żołnierzy i trzech cywilów.

(edbie)