O tym, że Irlandia nie jest rajem dla bezrobotnych, przekonali się wysłannicy RMF, którym w znalezieniu pracy na Zielonej Wyspie pomógł głównie łut szczęścia. Sama praca nie zawsze jest godna pozazdroszczenia – a o tym, z kolei, wie wielu pracujących tam Polaków.

Praca nawet po 12 godzin, do dyspozycji zdezelowane narzędzia i poczucie gorszego traktowania przez pracodawcę – tak o swoim irlandzkim zatrudnieniu mówią polscy ślusarze z Częstochowy, którzy w Dublinie pracują od kilkunastu miesięcy.

- W naszej firmie praktycznie nie ma wody, a pracuje tu 15 osób. Nikogo nie interesuje, jak się umyjemy. Przepisy BHP są nagminnie łamane - wyliczają Polacy. Dodają, że momentami praca staje się niebezpieczna – pojazdów, do kierowania którymi potrzebne są specjalne uprawnienia, nie prowadzą wyszkoleni pracownicy, a wszyscy, którzy sobie radzą. Posłuchaj:

Najgorsze roboty, najtrudniejsze dają nam – mówią specjalnym wysłannikom RMF ślusarze z Częstochowy, którzy przyjechali do Irlandii szukać pracy. A za nadgodziny – dodają – płacą nam podstawowe wynagrodzenie. czytaj więcej

A już jutro nasi wysłannicy opowiedzą w Faktach, jak wyglądach ich praca na Zielonej Wyspie, i czym irlandzki pub różni się od polskiego.