Najgorsze roboty, najtrudniejsze dają nam – mówią specjalnym wysłannikom RMF ślusarze z Częstochowy, którzy przyjechali do Irlandii szukać pracy. A za nadgodziny – dodają – płacą nam podstawowe wynagrodzenie.

Okazuje się, że choć Irlandia na pierwszy rzut oka wygląda jak raj na ziemi, to z bliska nie musi już być tak kolorowa. Wprawdzie o pracę tam łatwiej niż Polsce, i zarobki wyższe, to jednak wielu naszym rodakom nie powidło się na Zielonej Wyspie. Wielu pracuje na warunkach innych niż przypuszczali.

Przekonuje o tym historia ślusarzy z Częstochowy, z którymi rozmawiali Roman Osica i Paweł Świąder. Często robią z nas osły ofiarne. Np. my zrobimy bramę, a oni (Irlandczycy) jadą ją założyć. Popełnią błąd i jest na nas - opowiadają. Na pewno są problemy z angielskim; nie potrafimy się wytłumaczyć.

Nasi wysłannicy znaleźli pracę w Irlandii - połączyli przyjemne z pożytecznym. Roman Osica i Paweł Świąder pracują w jednym z pubów niedaleko Dublina. Zobacz, jak wygląda ich miejsce pracy. czytaj więcej

Ale kłopoty wynikające z braku porozumienia to nie wszystko. Nie mamy nadgodzin. Płacą nam normalnie nawet po 8 godzinach. Jestem już zmęczony. Ale zostało mi jeszcze 2 miesiące, wiec jakoś wytrzymam - mówi jeden z nich.

Na pocieszenie pozostaje fakt, że w ciągu pół roku udało mi się zaoszczędzić 8 tys. euro – dodaje. Posłuchaj:

A ciąg dalszy historii polskich ślusarzy w Faktach po południu.