Pilot awionetki, którzy przeleciał nad willą Carli Bruni na Riwierze Francuskiej, może drogo zapłacić za swój czyn. Kara może wynieść nawet 45 tys. euro grzywny i pół roku więzienia. Mężczyzna broni się i zapewnia, że zrobił to przez przypadek.

Prezydent Nicolas Sarkozy i pierwsza dama Francji Carla Bruni walczą z paparazzi. Żeby utrudnić robienie zdjęć wypoczywającej prezydenckiej parze, policja aż do września zakazała przelotów helikopterów w okolicy prywatnej willi Carli Bruni na Francuskiej Riwierze. czytaj więcej

Surowe kary przewiduje bowiem specjalne rozporządzenie prefektoralne, na mocy którego przeloty awionetek, helikopterów i lotni nad willą Pierwszej Damy Francji na półwyspie Cap Negre zostały zakazane do końca lata. Ma to chronić opalającą się prezydencką parę przed wścibskimi fotoreporterami, którzy chcieliby robić jej zdjęcia z lotu ptaka.

Początkujący pilot awionetki – z zawodu kierowca autobusu w Nicei – zapewnia, że żadnych zdjęć nie robił. Chciał po prostu podziwiać pejzaże i przez pomyłkę zboczył z wyznaczonej trasy lotu. Komentatorzy mają nadzieję, że postępowanie karne przeciwko niemu zostanie umorzone.