Do 284 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech. To jednak wciąż nie jest ostateczny bilans ofiar - ratownicy informują, że pod gruzami wciąż mogą znajdować się ciała. We Włoszech ogłoszono dzień żałoby narodowej. Tymczasem mieszkający w Sydney ekspert ds. trzęsień ziemi ostrzega, że trzeba się w przyszłości spodziewać "apokaliptycznych" zdarzeń tego typu i nikt na świecie nie powinien czuć się bezpieczny.

Zniszczone włoskie miasteczko Amatrice /ROBERTO SALOMONE /PAP/EPA

Jak mówił w rozmowie z portalem news.com.au doktor Behzad Fatahi, który specjalizuje się geotechnice i inżynierii związanej z trzęsieniami ziemi twierdzi, że niemal cały świat jest zagrożony takimi trzęsieniami ziemi jak to, które miało miejsce w środę we Włoszech.

Wykładający na australijskim uniwersytecie naukowiec podkreśla, że już teraz zdarzają się trzęsienia ziemi o sile większej niż 6 stopni w skali Richtera w Środkowym Wschodzie, Indiach, Chinach, Japonii czy USA. Nie znaczy to jednak, że inne obszary na ziemi są bezpieczne.

Są niektóre uskoki, które nie uwalniały swojej energii przez jakiś czas. Jest ich jakieś 5-10, ale nie wiemy, kiedy to się wydarzy. Pytanie nie jest, czy one się uaktywnią. Pytanie jest: kiedy - mówi Fatahi.

Zaznacza również, że im dłużej na pęknięciach płyt tektonicznych nie dochodzi do trzęsień, tym silniejsze będą wstrząsy kiedy do nich ostatecznie dojdzie. Przykładem może być Nepal - tam w ubiegłym roku trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopnia w skali Richtera zabiło ponad 8 tys. osób. Poprzednie tak silne wstrząsy były tam odczuwalne w 1934 roku.


(abs)