Jeden pingwin Humboldta nie żyje, a dwa inne zniknęły w poniedziałek z zoo w Dortmundzie na zachodzie Niemiec. Seria dziwnych wydarzeń w zoo trwa od lata. Policja bada te sprawy i ustala, czy incydenty są powiązane.

Pingwin Humboldta został znaleziony ze "śladami urazów" /Lynne Cameron /PAP/EPA

Martwy ptak "ze śladami urazów" został znaleziony kilkaset metrów od wybiegu, w pobliżu stawu flamingów różowych - podało zoo w komunikacie. Zaginęły też dwa roczne pingwiny.

Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, by uciekły z powodu paniki wywołanej poniedziałkową burzą - uważa dyrektor zoo Frank Brandstaetter. To bardzo bolesna strata - dodał, wyjaśniając, że ptaki urodziły się w zoo.

Policja prowadzi śledztwo w sprawie incydentu i próbuje ustalić, czy ptaki zostały ukradzione czy też udało im się uciec. Zaapelowała do świadków, by zgłaszali się, jeśli wiedzą coś na ten temat.

Ciało pingwina zostanie poddane sekcji, a jej wyniki będą znane najpóźniej w środę po południu.

W sierpniu z zoo zniknęły trzy pigmejki i dwa gryzonie aguti. Wówczas wokół ogrodu zoologicznego zaostrzono środki bezpieczeństwa.

W październiku z zoo w Dortmundzie przewożono do Portugalii sześcioletniego samca żyrafy. Padł w czasie transportu z powodu niewydolności krążenia.

Z kolei na początku listopada w zoo znaleziono martwego 21-letniego lwa morskiego o imieniu Holly. Sekcja wykazała, że zwierzę miało pękniętą czaszkę i wybite trzy zęby. Policja nie wykryła śladów włamania, ale dyrekcja podejrzewa, że lew morski został zabity przez intruza.

Rzecznik policji Marco Mueller powiedział, że nie ustalono jeszcze, czy incydenty te są powiązane.

(abs)