Podpalony wczoraj brukselski Instytut Kryminologii w ogóle nie był strzeżony – ujawnia belgijska prasa. Terenu nie patrolowała policja ani wojsko.

Zdj. z miejsca zdarzenia /STEPHANIE LECOCQ /PAP/EPA

Brak ochrony budynków wszystkich dziwi, jednak centrum analiz zagrożenia, które np. po marcowych zamachach wyznaczało poziom alertu, przyznało, że nie wydało żadnych szczegółowych rekomendacji w sprawie ochrony budynku, w którym znajdują się laboratoria i analizowane są ślady przestępstw. Budynek był jedynie monitorowany za pomocą kamer. 

Prokuratura potwierdziła już, że wczorajszy atak nie miał związku z terroryzmem. W sprawie trwa śledztwo. Pięć osób, które zatrzymano w związku z podpaleniem, po przesłuchaniu zwolniono. 

(mal)