Dwadzieścia sześć osób zostało zatrzymanych na Białorusi w związku z szykowaniem masowych zamieszek - poinformowało w czwartek białoruskie KGB, dodając, że wśród nich są profesjonalnie wyszkoleni bojownicy.

Aleksandr Łukaszenka /Tatyana Zenkovich (PAP/EPA) /PAP/EPA

Zatrzymano m.in. działaczy organizacji "Biały Legion" oraz opozycyjnego Młodego Frontu, w tym b. więźnia politycznego Źmiciera Daszkiewicza. KGB podało, że wszczęto sprawę karną ws. szkolenia i przygotowywania do udziału w masowych zamieszkach, a wśród zatrzymanych działaczy "Białego Legionu" są "profesjonalnie wyszkoleni bojownicy w wieku od 25 do 43 lat".

Przeprowadzono 29 rewizji w miejscach zamieszkania i skonfiskowano m.in. automat Kałasznikowa, 3 karabiny, 2 pistolety, naboje, granaty, noże i topory, przedmioty i materiały pozwalające wyprodukować domowym sposobem ładunki wybuchowe, kamizelki kuloodporne i hełmy - poinformowało KGB.

Agencja BiełTA opublikowała zdjęcia skonfiskowanych przedmiotów, wśród których są broń i amunicja, a także 100-dolarowe banknoty.

Białoruskie służby specjalne nie wykluczają, że skonfiskowane rzeczy miały być użyte podczas akcji ulicznych w sobotę. Twierdzą również, że planowano przybycie bojowników z Ukrainy. Otrzymano też informacje o możliwym udziale w akcjach ekstremistycznie nastawionej młodzieży spośród zagranicznych obywateli - podała agencja BiełTA.

W najbliższą sobotę, 25 marca, niezależne środowiska na Białorusi obchodzą Dzień Wolności, czyli nieoficjalne święto niepodległości. Dotychczas władze Mińska nie poinformowały organizatorów, czy udzielą zgody na marsz z tej okazji.

Prezydent Alaksandr Łukaszenka poinformował we wtorek, że na Białorusi zatrzymano uzbrojonych ludzi, którzy przygotowywali prowokację. Jak dodał, pieniądze na szkolenie wojskowe "piątej kolumny" docierały na Białoruś przez terytorium Polski i Litwy. Według niego jeden z obozów, w których prowadzono szkolenia z bronią, znajdował się w okolicach Bobrujska i Osipowicz, a pozostałe na Ukrainie. Wydaje mi się, że także na Litwie lub w Polsce, nie jestem pewny, ale gdzieś tam - dodał prezydent.

(az)