​Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un "zakazał" chrześcijanom obchodzenia świąt Bożego Narodzenia - informuje New York Post. Obywatele mają świętować nie narodziny Jezusa Chrystusa, a jego babci Kim Dzong Suk.

Zdjęcie ilustracyjne /PAP/EPA/KCNA HANDOUT /PAP/EPA

Dzong Suk urodziła się w Wigilię w 1919 roku. Niektóre źródła mówią o 1917 roku. Babcia dyktatora była bohaterką anty-japońskiej partyzantki i aktywistką komunistyczną, a także żoną pierwszego dyktatora Korei Północnej Kim Dzong Sunga.

Nazywana często "matką rewolucji", zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach w 1949 roku.

Kim Dzong Un nie ukrywa swojej niechęci do świąt. Nie lubi między innymi choinek. Pomimo tego, można je znaleźć w stolicy kraju, Pjongjangu. Stoją w witrynach ekskluzywnych sklepów i restauracji. Są jednak pozbawione jakichkolwiek symboli religijnych.

W stolicy żyje najwięcej chrześcijan niż w innych miastach Korei Północnej. Do lat 50 minionego wieku działał tam również biskup. Później władze mocno ograniczyły prawa wspólnot religijnych.

Organizacje zajmujące się prawami człowieka alarmują, że w Korei Północnej nawet 70 tys. osób przebywa w więzieniach lub obozach koncentracyjnych ze względu na wiarę, jaką wyznają. 

(łł)

New York Post