Polska domagała się przyspieszenia prac nad nowelizacją dyrektywy gazowej, która może znacznie utrudnić projekt Nord Stream 2. Poparło nas 10 krajów. Nasze szanse maleją, Bułgaria przewodniczy pracom UE tylko do końca miesiąca, a kolejna prezydencja, czyli Austria popiera Nord Stream 2.

zdjęcie ilustracyjne /PAVLO PALAMARCHUK /PAP/EPA

Za Polska stoi 10 krajów, Parlament Europejski i Komisja Europejska. O kompromisie na razie ma mowy. Wyodrębniła się mniejszość krajów, które uważają inaczej niż my - powiedział wiceminister energii Michał Kurtyka.

Poza Niemcami to także Austria, Holandia i Belgia. Kraje te grają na czas. Domagają się dodatkowych analiz i twierdzą, że można będzie zagwarantować tranzyt przez Ukrainę.

My uważamy, że kwestie dyrektywy gazowej i tranzytu przez Ukrainę powinny iść osobnym torem, że to są kwestie, których nie powinniśmy łączyć. Łączenie ich doprowadzi tylko i wyłącznie do osłabiania możliwości negocjacyjnych. Niemcy uważają odwrotnie. Stąd głos niemiecki koncentruje się na kwestii zagwarantowania tranzytu przez Ukrainę. Naszym zdaniem w kontekście faktu, iż społeczność międzynarodowa nie jest w stanie zagwarantować nienaruszalności granic na Ukrainie, trudno oczekiwać jasnych i przejrzystych, a przede wszystkim wiarygodnych deklaracji co do tego, że zostanie utrzymany przez Ukrainę tranzyt - podkreślił Kurtyka.

Projekt zmian dyrektywy ma kluczowe znaczenie dla europejskiego rynku gazu - wprowadzone zmiany mają jednoznacznie wskazać, że podmorskie części gazociągów na terytorium Unii Europejskiej podlegają przepisom trzeciego pakietu energetycznego. Jeśli takie przepisy zostałyby przyjęte, to mogłyby zagrozić opłacalności projektu Nord Stream 2. To jednak gra z czasem, bo budowa gazociągu już się rozpoczęła, a praca nad nowymi przepisami idzie opieszale. Część ekspertów wskazuje, że spowolnienie prac może spowodować, iż gazociąg powstanie, zanim nowe prawo wejdzie w życie.

Przeciągnięcie sprawy do czasu, kiedy przewodnictwo w UE obejmie Austria, czyli do lipca, byłoby fatalne z punktu widzenia krajów opowiadających się za zaostrzeniem przepisów. W Brukseli nikt nie ma wątpliwości, że Wiedeń, w którego interesie leży, by Nord Stream 2 powstał (w projekt jest zaangażowany austriacka spółka OMV), nie będzie skłonny do szybkiej pracy nad nowymi przepisami.

(mch)