"Życie jest fajne" – od najbliższej soboty kawiarnia o tej nazwie zacznie działać w Warszawie, przy ulicy Grójeckiej. Wielkie otwarcie zaplanowano na piątek. Będzie tam pracować dziesięciu dorosłych autystyków, którzy do tej pory byli całkowicie uzależnieni od innych i często mieli problem ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy. "Jestem pewna, że goście kawiarni przekonają się, że autyzm nie jest niczym strasznym" - mówi w rozmowie z RMF FM Ola Smereczyńska z Fundacji „Ergo Sum.”

Kawiarnia "Życie jest fajne" w Warszawie /Michał Dobrołowicz /RMF FM

Na uruchomienie lokalu Fundacja dostała specjalny kredyt dla organizacji społecznych. Pokrył on koszty remontu i adaptacji pomieszczenia oraz pierwsze pensje. Część pieniędzy pozyskano dzięki akcji crowdfundingowej, czyli za pomocą dużej liczby drobnych, jednorazowych wpłat.

Szkolenia pracowników tej kawiarni były dokładnie takie, jak w innych kawiarniach. Uczyliśmy się czym jest marketing, czym jest biznes, dużą część stanowiła też terapia. Zastanawialiśmy się, jak należy zareagować, gdy klient będzie nieprzyjemny lub niemiły, a osoby z autyzmem są wyjątkowo wrażliwe na różne bodźce, w tym dźwięki. Właśnie dlatego przygotowaliśmy dla nich specjalny, dodatkowy pokój relaksacyjny - mówi Ola Smerczyńska z Fundacji "Ergo Sum".

Pracownicy kawiarni mają od 17 do 33 lat. Autyści świetnie się sprawdzają na przykład w zawodach wymagających cierpliwości, przy pracach powtarzalnych. Goście będą zamawiać kawę czy ciasta przy barze, ponieważ niektórzy autyści mają trzęsące się ręce. Nie chcemy im dawać dodatkowego stresu związanego z zanoszeniem filiżanek do stolików. Będą też przygotowywać potrawy - dodaje.

Na miejscu organizowane będą też warsztaty artystyczne, koncerty i spotkania kulinarne przygotowane przez osoby z autyzmem.

Mój syn będzie pracował w tej kawiarni. Bardzo się cieszy, choć jest też przestraszony, nie wie, czy sobie poradzi. To jego poważna praca, do tej pory tylko dorywczo współpracował z różnymi organizacjami, na umowę zlecenie. Czasem pomagał, czasem sprzątał. Etatowo to jego pierwsza praca w życiu. Głównie siedział w domu i był to dla niego duży problem - mówi pan Janusz Udziela, ojciec jednego z pracowników kawiarni.


(dp)