Po podliczeniu prawie trzech czwartych głosów w wyborach prezydenckich wszystko wskazuje na to, że nowym szefem państwa zostanie Chen Shui-Bian z Demokratycznej Partii Postępowej. Opowiada się on za niezależnością wyspy od Pekinu i twardą polityką wobec

Wyniki wyborów mogą doprowadzić do zaostrzenia sytuacji na wyspie. Porażka dotychczasowego prezydenta, Lian Chan, oznacza koniec marzeń Pekinu o przejęcie władzy na wyspie na drodze negocjacji. Tajwańczycy dali do zrozumienie przy urnach, że nowy prezydent powinien zając się umacnianiem pozycji ekonomicznej i politycznej Tajwanu, a nie oglądać się na wielkiego sąsiada.

"O pokoju między Tajwanem a Chinami na razie nie ma co marzyć. Najważniejszą rzeczą dla nas jest więc ekonomia. Sprawy polityczne są dopiero na drugim miejscu" - mówił jeden z wyborców.

Chińczycy na razie nie komentują wyników wyborów. Rządowa telewizja nie wspomina nawet, że na wyspie odbywa się elekcja. Aspiracje Pekinu dobitnie pokazują jednak wielkie ćwiczenia wojskowe, które odbywają się nad Cieśniną Tajwańską. Coraz więcej komentatorów obawia się, że wcześniej czy później Chiny spróbują siłą doprowadzić do powrotu zbuntowanej prowincji do macierzy.

Wiadomości RMF FM 11:45