Kobieta, która groziła zabiciem siebie i trójki dzieci usłyszała zarzut narażenia dzieci na niebezpieczeństwo. 25-latka przyznała się do winy i stwierdziła, że nie chciała nikomu zrobić krzywdy. Po przesłuchaniu została zwolniona do domu. Jest jednak pod dozorem policji i dostała skierowanie na badania psychiatryczne.

Matka została zatrzymana w parku, gdy szła w stronę rzeki z wózkiem i trójką maluchów (zdj. ilustracyjne) /David h Wells Photoshot /PAP

Posłuchaj rozmowy oficera dyżurnego z matką

Z zeznań kobiety wynika, że chęć zabicia siebie i dzieci była aktem desperacji. Chodziło o to, żeby zwrócić uwagę bliskich na trudną sytuację rodzinną. W rodzinie 25-latki dochodziło bowiem do przemocy, kobieta przez pewien czas była w ośrodku pomocy kryzysowej i skarżyła się, że ojciec dzieci nie pomaga w ich wychowaniu. Korzystała też ze wsparcia ośrodka pomocy. Pracownicy MOPS-u potwierdzili w prokuraturze, że wcześniej dzieci były zadbane, a ich matka nie nadużywała alkoholu.

Rodzeństwo trafiło już do rodziny zastępczej. Sąd rodzinny zdecyduje o dalszym losie dzieci.

Zaniepokojona rodzina 25-latki zadzwoniła na policję w Mysłowicach. Ze zgłoszenia wynikało, że kobieta jest pod wpływem alkoholu i grozi, że utopi trójkę swoich dzieci w wieku 2, 3 i 6 lat oraz zrobi krzywdę także sobie.

Kilkudziesięciu policjantów z Mysłowic i Katowic rozpoczęło poszukiwanie kobiety. Dyżurnemu z Mysłowic udało się do niej dodzwonić. Kontakt z nią był jednak utrudniony.

Początkowo 25-latka nie potrafiła powiedzieć, gdzie się znajduje. Policjant tak poprowadził rozmowę ze zdesperowaną kobietą, że udało mu się zlokalizować miejsce, w którym jest.

Funkcjonariusze odnaleźli kobietę w ciemnej części parku od strony rzeki Przemszy. Matka szła z wózkiem i dziećmi w kierunku rzeki, była pijana.

(mpw, dp)