Są zarzuty w sprawie zniknięcia obrazu "Gęsiarka" Romana Kochanowskiego z Pałacu Prezydenckiego. Usłyszał je kelner, pracujący w Pałacu Prezydenckim, gdy głową państwa był Bronisław Komorowski - ustalił dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski. Jarosławowi G. postawiono zarzut paserstwa działa sztuki o istotnym znaczeniu dla kultury. Grozi za to 10 lat więzienia.

Pałac Prezydencki / Bartłomiej Zborowski /PAP

Prokuratura postawiła zarzut paserstwa, a nie kradzieży, ponieważ nie ma jeszcze ostatecznego dowodu, że oskarżony o paserstwo kelner fizycznie wyniósł obraz z Pałacu Prezydenckiego. Mężczyzna twierdzi, że nie miał dostępu do pomieszczeń, gdzie obraz był przechowywany, a do innych wchodził pod nadzorem BOR-u. Prokuratura jeszcze analizuje tę wersję obrony.

Wiadomo natomiast, że to on wstawił obraz do lombardu w Hali Mirowskiej w Warszawie. Przyznał się do tego, ale twierdzi, że sam płótno kupił od kogoś za 100 złotych.

Gdy poznał wartość obrazu i potwierdził jego autentyczność, postanowił pod jego zastaw wziąć pożyczkę w lombardzie.

Z lombardu obraz został wykupiony i dopiero potem trafił na aukcję w Domu Aukcyjnym. Dlatego osoba, która dostarczyła "Gęsiarkę" na aukcję, nie musiała znać pochodzenia obrazu i nie poniesie konsekwencji.

Jarosław G. nie pracuje już w Kancelarii Prezydenta.

(abs)