Uniewinniono sześć pracownic Zespołu Szkół Specjalnych nr 39 w Zabrzu, które obwiniono o udział w ubiegłorocznym tzw. "czarnym proteście". Wśród nich była nauczycielka. Rozprawa odbyła się przed komisją dyscyplinarną dla nauczycieli przy wojewodzie śląskim.

Czarny protest /Maciej Kulczyński /PAP

Do południa odbyły się 3 rozprawy, po południu - 3 kolejne. Rzecznik dyscyplinarny wnosił o ukaranie nauczycielek naganą z ostrzeżeniem. Komisja nie uwzględniła tych wniosków i uniewinniła nauczycielki.

Zadowolenie, szczęście, że to się wszystko skończyło, że mogę wrócić do normalnego życia, do normalnych obowiązków. Ostatnie 6 miesięcy były dla mnie i dla moich koleżanek bardzo trudne, stres przeogromny, na szczęście wszystko dobrze się skończyło - powiedziała dziennikarzom po rozprawie Ewa Wnorowska.

Nauczyciel, aby godnie wypełniać swój zawód, musi mieć kręgosłup moralny, musi być wierny swoim poglądom, w związku z tym nie zmieniłabym swojego zdania i myślę, że zrobiłabym dokładnie to samo
- dodała pytana o to, czy nie żałuje udziału w proteście.

Zrobiły sobie wspólne zdjęcie z plakietkami z napisem "czarny protest"

3 października ub.r. podczas ogólnopolskiego protestu przeciw zaostrzeniu przepisów dotyczących aborcji ubrane na czarno nauczycielki i pracownice Zespołu Szkół Specjalnych nr 39 w Zabrzu podczas przerwy, kiedy nie sprawowały opieki nad dziećmi, zrobiły sobie wspólne zdjęcie z założonymi na tę chwilę plakietkami z napisem "czarny protest". Zdjęcie zostało później umieszczone na prywatnym profilu na portalu społecznościowym. Sprawę nagłośnił ich kolega z pracy, udostępniając zdjęcie innym użytkownikom portalu, opatrując je obraźliwymi - w ocenie nauczycielek - komentarzami oraz informując m.in. Ministerstwo Edukacji Narodowej i kuratorium.

W sumie komisja dyscyplinarna dla nauczycieli przy wojewodzie uniewinniła od zarzutu uchybienia godności nauczyciela już 9 pracownic zabrzańskiej szkoły.

To porażka pewnego poglądu, iż nauczyciel nie ma prawa mieć i manifestować swoich poglądów, jeżeli czyni to godnie. Stanowisko komisji we wszystkich tych sprawach jest bardzo jednoznaczne - nauczyciel ma takie prawo. We wszystkich tych przypadkach mieliśmy tu do czynienia z takim właśnie, uprawnionym korzystaniem przez obwinione ze swoich konstytucyjnie gwarantowanych praw. W państwie demokratycznym, w państwie prawa, obywatela nie może spotkać jakakolwiek dolegliwość z tego tytułu - komentował w środę po rozprawie pełnomocnik Ewy Wnorowskiej mec. Jarosław Pawłowski.

Uniewinniona została również dyrektor zabrzańskiej placówki, która - jak relacjonował jej pełnomocnik mec. Andrzej Kuczera - solidaryzowała się z protestem, ale nie brała czynnego udziału w manifestacji, a jej wizerunek został upubliczniony bez jej zgody.

Zarówno nauczycielki, jak i ich pełnomocnicy akcentowali podczas środowych rozpraw, że kobiety nie popierały liberalizacji obecnych przepisów dot. aborcji, a jedynie opowiedziały się za utrzymaniem obowiązującego obecnie stanu prawnego.

Przedstawiciele rzecznika odpowiedzialności zawodowej argumentowali, że kobiety manifestowały swoje poglądy w miejscu i w godzinach pracy. Wskazywali, że mogły to uczynić po jej zakończeniu, bo ogólnopolski strajk kobiet 3 października trwał do późnych godzin popołudniowych.

Komisje dyscyplinarne uniewinniając nauczycielki zwracały uwagę na to, że ich protest nie nosił znamion agitacji, a uczniowie szkoły mieli w tym czasie zapewnioną opiekę innych nauczycieli.

Od orzeczenia stronom przysługuje prawo wniesienia odwołania do odwoławczej komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli przy ministrze edukacji narodowej w ciągu 14 dni od doręczenia orzeczenia. W przypadku braku odwołania orzeczenie staje się prawomocne.

Mam nadzieję, że wszystkie te orzeczenia się uprawomocnią i na tym się ta żenująca sprawa skończy. Wysnuwam wniosek, że te postępowania były po to, żeby nauczycieli zastraszyć - nie tylko jeśli chodzi o czarny protest, ale i zbliżający się strajk przeciwko reformie edukacji. Chodzi o to, żeby obywatele przestali wychodzić na ulice i demonstrować swoje poglądy - komentował po jednej z rozpraw pełnomocnik kilku nauczycielek, a jednocześnie działacz Komitetu Obrony Demokracji mec. Bartłomiej Piotrowski.

Politycy wspierali nauczycielki. "Polskie kobiety nie dadzą się zastraszyć"

Nauczycielki wsparli w środę rano politycy. Przed pierwszą środową rozprawą konferencję prasową przed budynkiem Śląskiego Kuratorium Oświaty w Katowicach zorganizowali posłowie PO i Nowoczesnej: Borys Budka, Marta Golbik i Monika Rosa.

Borys Budka (PO) ocenił, że postępowania prowadzone wobec zabrzańskich nauczycielek są "absurdalne i godzą w podstawową wolność człowieka zapisaną w konstytucji - wolność do manifestowania poglądów".

Mamy nadzieję, że dzięki postawie naszych wspaniałych dziewczyn pójdzie jasny, czytelny sygnał w Polskę - że polscy nauczyciele, polskie kobiety nie dadzą się zastraszyć i tam wszędzie kiedy trzeba będzie powiedzieć nie tym metodom, które próbują kneblować usta, po prostu Polki, Polacy będą potrafili się przeciwstawić -
powiedział Borys Budka.

(mal)