Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski - niezrażony opiniami ekspertów - chce wysłać list do szefowej amerykańskiej dyplomacji z prośbą o ułaskawienie Romana Polańskiego. List już powstał i - jak dowiedział się nasz reporter Mariusz Piekarski - został przesłany do konsultacji francuskiemu resortowi dyplomacji. Jeśli zostanie zakceptowany, szefowie dyplomacji obu krajów wyślą go do sekretarz stanu USA Hillary Clinton.

Eksperci, cytowani przez agencję AFP, wylewają wprawdzie kubeł zimnej wody na głowy europejskich polityków, zapowiadających starania o ułaskawienie reżysera. Barack Obama nie może bowiem ułaskawić Polańskiego, bo władze federalne nie mają prawa ingerować w procedury sądowe poszczególnych stanów. Z kolei gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger może zastosować akt łaski, ale tylko wobec osób skazanych.

Polska i Francja wstawią się za Polańskim

Szefowie resortów dyplomacji Polski i Francji razem wystąpią do amerykańskich władz o to, by Roman Polański został zwolniony ze szwajcarskiego aresztu ekstradycyjnego. Poproszą też, by prezydent USA Barack Obama rozważył zastosowanie wobec reżysera prawa łaski. czytaj więcej

Mimo to resorty dyplomacji Polski i Francji nie odpuszczają. Francuski szef MSZ Bernard Kouchner nie wyklucza, że reakcja na wspólny list w sprawie ułaskawienia będzie szybka. Roman Polański jest obywatelem Francji i Polski. To dlatego wspólnie z polskim ministrem spraw zagranicznych napisaliśmy list do Hilary Clinton. Skontaktowaliśmy się z adwokatami. Możliwe, że decyzja zostanie podjęta jeszcze dzisiaj, jeżeli szwajcarski trybunał federalny zaakceptuje zwolnienie za kaucją - mówi Kouchner:

Co zatem znalazło się w piśmie do Hillary Clinton? W liście będzie prośba o to, by wystąpić do gubernatora stanu Schwarzeneggera o to, by skorzystał ze swojego prawa łaski. A jeśli nie, to żeby zbadać inne możliwości prawne zakończenia tej sprawy - powiedział dziennikarzowi RMF FM rzecznik MSZ Piotr Paszkowski:

Roman Polański został zatrzymany w sobotę wieczorem na lotnisku w Zurychu na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania sprzed 31 lat. Reżyser trafił do tymczasowego aresztu ekstradycyjnego. Amerykański wymiar sprawiedliwości zarzuca mu, że w 1977 roku uwiódł trzynastoletnią wówczas dziewczynkę. W stanie Kalifornia seks z nieletnią jest automatycznie kwalifikowany jako gwałt. Reżyser przed zakończeniem postępowania sądowego uciekł jednak do Francji, by uniknąć spodziewanej kary więzienia. Od tamtej pory unikał wizyt w krajach, które mają podpisane umowy ekstradycyjne z USA.