Narodowy Fundusz Zdrowia przelał na konto komornika pieniądze zajęte Akademickiemu Szpitalowi Klinicznemu we Wrocławiu. Chodzi o ponad 8 mln zł, czyli całą kwotę przewidzianą na styczeń w kontrakcie podpisanym przez klinikę z NFZ.

Oznacza to, że największy szpital w stolicy Dolnego Śląska nie ma ani złotówki na dalszą działalność. Wszystko więc wskazuje na to, że to koniec Akademickiego Szpitala Klinicznego. Dyrektor placówki, który wybiera się na spotkanie z ministrem zdrowia, ma jednak jeszcze nadzieję na porozumienie z komornikiem.

Wystąpimy do komornika o przelanie środków na wynagrodzenia na nasz rachunek, w drugiej kolejności wystąpimy o przelanie środków na niezbędne leki i sprzęt, byśmy mogli funkcjonować – ratować zdrowie i życie ludzkie - mówi Piotr Pobrotyn. Mimo orzeczenia nie zaspakajanie wierzycieli, tylko celu nadrzędnego - wartości, która jest najwyższą wartością w świecie – życia ludzkiegopowinna być priorytetem – tłumaczy.

Na nic negocjacje z wierzycielami

Od kilku dni dyrekcja wrocławskiego szpitala prowadziła bardzo intensywne negocjacje z wierzycielami. I choć porozumienie było blisko, to nie udało się go osiągnąć ze wszystkimi. Szpital dogadał się z ponad 60 wierzycielami, zostało 3, w firmy handlujące szpitalnymi długami.

Dyrekcja gdańskiego Akademickiego Centrum Klinicznego chce wziąć kredyt bankowy pod zastaw budynków szpitala po to, aby spłacić długi sięgające 200 mln złotych. Podobne kroki musi podjąć szpital we Wrocławiu. czytaj więcej

Dyrektor placówki Piotr Pobrotyn, twierdził w rozmowie z naszym reporterem, że ugoda leżała nie tylko w interesie szpitala. Te firmy działają paradoksalnie na swoją szkodę, doprowadzając do tego, co się nazywa zawieszeniem działania szpitala. Tyle tylko że ja nie będę w stanie regulować już żadnych należności ani starych, ani nowych - zaznaczył.

Zagrożone życie małych pacjentów

Po tym, jak komornik zajął wszystkie pieniądze wrocławskiego szpitala, pojawia się pytanie, co dalej z prawie dwoma tysiącami dzieci walczącymi z nowotworami na tamtejszym oddziale onkologii. Mali pacjenci – jak dowiedział się nasz reporter - będą przebywać w placówce jeszcze przez dwa tygodnie; rektor wydał bowiem dyspozycję zamknięcia szpitala w połowie lutego.

W tym czasie trzeba będzie znaleźć dzieciom inne miejsce. Oczywiście, nie da się ukryć, że we wrocławskiej renomowanej, znanej na całym świecie klinice, miały one najlepszą opiekę. Dlatego też prof. Alicja Chybicka, opiekująca się chorymi dziećmi, nie może pogodzić się z obecną sytuacją. Nie mogę pojąć jak w państwie prawa można przerzucić odpowiedzialność za długi, w których głównym winowajcą jest państwo - bo to procedury zostały źle wycenione - na ducha winne dzieci.

Dodajmy, że wrocławscy lekarze mieli 80-procentową skuteczną w leczeniu nowotworów u dzieci. Choć teraz przy braku funduszy, to już nie ma znaczenia…