​Kulminacja protestów studenckich i akademickich w całej Polsce. W środowy wieczór w kilku miastach kraju odbyły się protesty pod hasłem "Uniwersytety na balkony". Protestujący zebrali się na terenach uniwersytetów pod balkonami, co ma być wyrazem sprzeciwu wobec ustawy o szkolnictwie wyższym.

Protest na Uniwersytecie Warszawskim /Michał Dobrołowcz /RMF FM

Środowe demonstracje odbyły się m.in. w Warszawie, Krakowie, Szczecinie, Wrocławiu, Katowicach, Poznaniu i Łodzi. W Poznaniu wśród ok. 300 osób obecni byli studenci, doktoranci i profesorowie, ale też grupa przeciwników akademickiego protestu.

W Łodzi kilkadziesiąt osób zgromadziło się przy Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego. Co konkretnie nie podoba się protestującym? Marginalizacja małych ośrodków naukowych, takich jak Białystok, Opole, Szczecin, Rzeszów... Tak naprawdę tylko Warszawa i Kraków będą mogły przyznawać tytuły doktora i habilitacje - mówiła reporterce RMF FM Agnieszce Wyderce jedna ze studentek protestujących na Uniwersytecie Łódzkim. Jestem zaniepokojona szczególnie wpisem w tej ustawie, który zakłada utworzenie enigmatycznej rady, która składałby się w ponad 50 proc. z osób z zewnątrz. Bardzo silne złożenie kwestii decyzyjnych w dłoniach rektora, którego wybierałaby ta rada - dodała studentka.

Wcześniej w środę Rada Miejska Łodzi, głosami SLD i PO, przyjęła uchwałę w formie stanowiska popierającą protestujących.

NIE dla Ustawy 2.0

Organizatorzy protestów uczelnianych w kilku miastach Polski domagają się odrzucenia części założeń reformy szkolnictwa wyższego. Wyrażamy kategorycznie sprzeciw wobec założeń, sposobu przygotowania, procedowania oraz treści tzw. Ustawy 2.0. Ustawa ta będzie aktem niezwykle szkodliwym i uwsteczniającym, nie tylko dla społeczności akademickiej, studentek i studentów, pracowniczek i pracowników uczelni - ale przede wszystkim dla samych ośrodków akademickich i regionów, a w konsekwencji - dla rozwoju całej Polski - takie stanowisko Akademickiego Komitetu Protestacyjnego odczytywali w środę uczestnicy protestów przeciwko projektowi ustawy Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce.

Według protestujących zmiana struktury finansowania nauki i szkolnictwa wyższego prowadząca do koncentracji środków w kilku wybranych uczelniach, zagrozi mniejszym ośrodkom akademickim. Szczególnie zagrożone są też autonomia, samorządność i wewnętrzna demokracja. Zagrożona jest także podmiotowość nauki polskiej i jej rola w tworzeniu kultury - podkreślali protestujący na Uniwersytecie Warszawskim.

We wspólnym stanowisku demonstrujący podkreślają, że domagają się "odrzucenia wskazanych założeń reformy i podjęcia realnego dialogu ze wszystkimi środowiskami zgłaszającymi zastrzeżenia wobec projektu".

Protesty przeciwko zapisom projektu Ustawy 2.0 organizowane są od ubiegłego tygodnia. Strajki okupacyjne bądź akcje protestacyjne zorganizowano do tej pory na UW, Uniwersytecie Jagiellońskim, AGH, Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, Uniwersytecie Gdańskim, Uniwersytecie Wrocławskim czy AGH. Sprzeciw wobec ustawie wyraziły również części środowisk na Uniwersytecie Łódzkim, Opolskim, Rzeszowskim czy w Białymstoku, a także NSZZ Solidarność przy kilku uczelniach.

Od protestów odcięły się samorządy studentów tych uczelni i władze placówek. Poparcie dla ustawy podtrzymują instytucje ustawowo reprezentujące środowisko akademickie: Parlament Studentów RP, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, Konferencja Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych. Poparcie wobec ustawy podtrzymała też sieć małych i średnich uczelni akademickich zrzeszająca 25 szkół wyższych.

Gowin: mam poparcie dla projektu

Do protestów, które organizowane są od ubiegłego tygodnia, odniósł się w środę w Krakowie minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. W rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że z całej Polski napływają pochwały samorządów studenckich popierające nie strajk - a projekt ustawy. Zauważył, że ustawę najenergiczniej popierają przedstawiciele uczelni małych i średnich - czyli "tych, w obronie których rzekomo protestują te garstki, grupki studentów".

Zapewnił, że przez 2,5 roku "konsekwentnie chronił polskie uczelnie przed jakimikolwiek formami upolitycznienia".

Dzisiaj niestety te protesty są inspirowane politycznie, bo widać tam działaczy KOD-u, i musimy sobie zadać pytanie - na czym polega demokracja? Czy demokracja polega na tym, że jakiś promil studentów, którzy protestują, ma narzucać rozwiązania, które zostały "wydyskutowane" w bardzo szerokim dialogu, i za którymi opowiadają się wszystkie reprezentatywne gremia akademickie - to jest parlament studentów, samorządy studenckie, reprezentacje doktorantów, Rada Głowna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, mający demokratyczny mandat rektorzy - mówił minister nauki.

Ustawa 2.0 w Sejmie

Projektem Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce zajmuje się Sejm. W czwartek posłowie wysłuchają sprawozdania sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, która  zarekomendowała ok. 160 poprawek. Resort nauki zapowiedział też, że w drugim czytaniu będzie rekomendował przyjęcie kolejnych 50 poprawek do projektu.

Projekt ustawy przewiduje reformę uczelni państwowych, m.in. zmianę modelu finansowania szkolnictwa wyższego. Jeśli chodzi o same uczelnie - zakłada on utworzenie nowego organu publicznej szkoły wyższej (rady uczelni). Zawiera również nowe rozwiązania dotyczące m.in. uprawnień do prowadzenia studiów i nadawania stopni naukowych, ścieżek uzyskania doktoratu, publikowania w czasopismach, roli habilitacji itp. Nowa ustawa, zgodnie z propozycją resortu nauki, ma zacząć obowiązywać od października 2018 r.

(ak)