O bezpieczeństwie, energii, rolnictwie, o polskiej stoczni marynarki wojennej, nawet o obchodach Roku Chopinowskiego – dyskutowano podczas polsko-francuskiego szczytu w Paryżu. Konsultacje miały sprawić, że nasz kraj zajmie miejsce Wielkiej Brytanii u boku Francji. Tak przynajmniej wynikało z zapowiedzi.

Nicolas Sarkozy z wielką pompą organizuje dziś w Paryżu szczyt francusko-polski. Prezydent Francji najpierw ma rozmawiać z Donaldem Tuskiem. A po spotkaniu z polskim premierem podejmuje dwunastu ministrów z obu krajów wystawnym obiadem w Pałacu Elizejskim. czytaj więcej

Ale efekty tych rozmów w niemal wszystkich dziedzinach są podobne - dużo wielkich słów, mało konkretów. I tak, jeśli chodzi o sprzedaż stoczni marynarki wojennej oba kraje chcą ułatwić ewentualne partnerstwo między ewentualnym francuskim inwestorem a zakładem w Gdyni. I tyle.

Jeśli zaś chodzi o dumnie zapowiadaną deklarację w sprawie wzmocnienia unijnej obronności, to efekt dzisiejszych rozmów najlepiej ilustruje scenka opisywana przez naszą specjalną wysłanniczkę do Paryża Agnieszkę Burzyńską. Donald Tusk po długim wywodzie na temat potrzeby wzmacniania oznajmił: "Teraz przechodzimy do konkretów". Owszem konkret padł, ale tylko jeden – Francuzi będą szkolić polskich żołnierzy…

Ważniejsze sprawy, czyli wspólne unijne dowództwo operacyjne - może kiedyś, wspólna armia - może kiedyś kiedy… Ale wszystko to w iście królewskiej scenerii - wśród kryształowych żyrandoli i pozłacanych krzeseł.