Po poniedziałkowym obrywie skał nadal zamknięty jest tatrzański szlak ze Świnicy na Zawrat. Jak mówią pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego, jest tam tak niebezpiecznie, że na razie nie można w miejsce wysłać komisji, która oceni skalę zniszczeń. Nie przeszkadza to jednak turystom, którzy mimo zakazów wchodzą na zamknięty odcinek szlaku.

W poniedziałkowe przedpołudnie spod wierzchołka Niebieskiej Turni oderwał się potężny blok skalny i runął wprost na przebiegający poniżej szlak ze Świnicy na Zawrat. Na szczęście nikt w tym czasie nim nie przechodził. Turyści, którzy widzieli lawinę kamienną, natychmiast powiadomili TOPR. Ratownicy, którzy wracali z akcji pod Rysami, jako pierwsi mogli z pokładu śmigłowca ocenić skalę zniszczeń.

Pierwsze zdjęcia obrywu z pokładu toprowskiego śmigłowca:

Huk spadających głazów był tak duży, że słychać go było nawet na odległym szczycie Kasprowego Wierchu. Świadkiem obrywu był też przypadkowy turysta, który w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zarejestrował spadające kamienie.

Sytuacja na miejscu nadal jest poważna. Na zdjęciach robionych przez jednego z ratowników TOPR widać wyraźnie, że kolejne skały wciąż się obrywają. Na razie nie wiadomo nawet, kiedy na miejsce będzie mogła pójść komisja, która oceni skalę zniszczeń i prac, jakie trzeba będzie wykonać, by go zabezpieczyć.

Szlak ciągle jest zamknięty. Niestety obryw wciąż jest niestabilny i spadają kamienie. Czekamy, bo prognozy zapowiadają deszczową i burzową pogodę i mamy nadzieję, że choć trochę się to ustabilizuje. Pod wpływem deszczu to co ma wyjechać, wyjedzie. Ostrzegamy wszystkich turystów, by w to miejsce nie wchodzili. Szlak jest zamknięty. Tablice informujące o tym są umieszczone w wielu miejscach, na różnych krzyżówkach szlakach, przy schroniskach i apelujemy do turystów, by stosowali się do tych zakazów - mówi Danuta Wojciechowska z TPN.

Mimo ostrzeżeń, tablic informacyjnych, przedwczoraj pracownicy parku z Doliny Pięciu Stawów Polskich widzieli turystę, który próbował pokonać zamknięty odcinek szlaku. Próbował, bo poza tym, że jest to niebezpieczne miejsce, to jeszcze trudne do przejścia. Kamienie zasypały i zapewne zniszczyły spory fragment ścieżki ułożonej z głazów.

Co dalej z tym szlakiem, na razie nie wiadomo. Kiedy już będzie nieco bezpiecznej, trzeba będzie na miejscu ocenić, czy będzie musiał być zamknięty przez dłuższy okres, aż sytuacja się sama ustabilizuje, czy też trzeba będzie wykonać tam jakieś prace zabezpieczające, które umożliwią przechodzenie poniżej Niebieskiej Turni.



(mpw)