Szczecińscy stoczniowcy zamierzają wysłać do sądu zbiorowe pozwy o odszkodowania. Sprawdzają się przewidywania reportera RMF FM Pawła Żuchowskiego, który zasugerował taki rozwój sytuacji po wczorajszym precedensowym werdykcie. Sędziowie orzekli, że jeden ze zwalnianych stoczniowców oprócz 60 tys. zł ustawowego odszkodowania ma prawo do dodatkowych 20 tys. zł odprawy.

Dodatkowe 19 tysięcy złotych brutto - odprawę w takiej wysokości wywalczył w szczecińskim sądzie pracy Roman Sędecki, jeden ze zwolnionych stoczniowców. Mężczyzna otrzyma taką sumę oprócz pieniędzy gwarantowanych przez rządową specustawę. Kwoty tych odszkodowań wahają się od 20 do 60 tysięcy... czytaj więcej

W Szczecinie dodatkowych pieniędzy może domagać się nawet 4 tysiące osób. O tych żądaniach wie już zarząd stoczni a także Agencja Rozwoju Przemysłu. Roman Sędecki - stoczniowiec, który wygrał sprawę - zaniósł orzeczenie sądu do firmy. To dotyczy tylko mnie i tych ludzi, którzy przepracowali powyżej chyba 8 lat. Dlatego to są trzykrotne zarobki, nie większe niż 19 tysięcy 140 złotych. Natomiast ci, którzy mniej przepracowali dostaną jedną, dwie lub trzy pensje w zależności od tego, ile lat przepracowali - mówi.

Trzeba się liczyć z tym, że stocznie lub właściciel, czyli Agencja Rozwoju Przemysłu, będzie musiała wyłożyć nawet 80 milionów złotych na dodatkowe odprawy. Trudno raczej oczekiwać, że nowy właściciel weźmie te zobowiązania na siebie. Stoczniowcy mają już prawników i przygotowują zbiorowe pozwy. Walczymy do końca. Do Sądu Najwyższego - powiedział reporterowi RMF FM Pawłowi Żuchowskiemu Zdzisław Kołodziejaczyk, przewodniczący związku zawodowego „Stoczniowiec”.